W czerwcu zabytkiem miesiąca jest „Jeż” – moneta o nominale 20 złotych wyemitowana w 1996 roku, pochodząca z jednej z najsłynniejszych serii wyemitowanych przez Narodowy Bank Polski
Numizmat pochodzi z serii „Zwierzęta Świata”, drugiej w historii Narodowego Banku Polskiego emisji przyrodniczej, poświęconej gatunkom fauny zagrożonym wyginięciem i objętym ochroną prawną. Jej wydawanie w całości miało miejsce już w okresie istnienia III Rzeczpospolitej (lata 1993–2015). Obejmowała srebrne monety kolekcjonerskie (próba 925) o nominale 20 zł oraz obiegowe – okolicznościowe o nominale 20 000 zł (po denominacji 2 zł), bite początkowo w miedzioniklu, a następnie ze stopu Nordic Gold (CuAl5Zn5Sn1). Wyjątkiem była pierwsza moneta serii – Jaskółki, posiadająca nominał 300 000 zł i wykonana z czystego srebra (pr. 999). Z kolei ostatnia moneta – Pszczoła miodna (20 zł, srebro) nie posiada swojego obiegowego odpowiednika, tj. skromniejszej „siostry” o nominale 2 zł, ze względu na zakończenie rok wcześniej wybijania numizmatów o tej wartości ze stopu Nordic Gold.
Awers:
W otoku, od lewej strony do prawej, napis: RZECZPOSPOLITA POLSKA. Centralnie wizerunek orła ustalony dla godła państwowego. Pod lewą łapą orła znak mennicy warszawskiej, a po bokach łap – stylizowane wizerunki flagi państwowej. Poniżej oznaczenie roku emisji i wskazanie wartości nominału: 20 zł.

Rewers:
Sylwetka jeża oraz pięciu małych jeżyków pośród stylizowanych fragmentów roślinności. U góry półkolem napis: JEŻ – Erinaceus europaeus.
Srebro, pr. 925, ⌀ 38.61 mm, 31.1 g, nakład 15 tys. sztuk, rant gładki.
Moneta „Jeż” od września 2025 roku do stycznia 2026 roku była jednym z 425 numizmatów przedstawionych na ekspozycji czasowej pt. „Ze skarbca Narodowego Banku Polskiego. Monety kolekcjonerskie w zbiorach Muzeum w Grudziądzu – w 60-lecie przekazów”.
Wystawa przybliżała niezwykle ważną, a przede wszystkim największą pod względem ilościowym i jedną z czołowych kolekcji zabytków Gabinetu Numizmatycznego, którą tworzą monety o charakterze próbnym, kolekcjonerskim i okolicznościowym. Doskonałą okazję do ich wyeksponowania stanowiła przypadająca w ubiegłym roku 60. rocznica dokonywanych przez Narodowy Bank Polski przekazów monet.
Opracowanie: Paweł Nastrożny
Majowym zabytkiem miesiąca jest para gipsowych aniołków ze zbiorów Działu Etnografii, które zwykle ustawiane były na domowych ołtarzykach, a także w kapliczkach – po obu stronach figury Matki Boskiej.
Te nadszarpnięte zębem czasu, ale wciąż urokliwe figurki to przykład fabrycznej produkcji dewocjonaliów, której rozkwit przypada na przełom XIX i XX wieku. Opracowana w połowie XIX wieku technika seryjnego wykonywania odlewów gipsowych przyczyniła się do rozpowszechnienia stosunkowo niedrogich przedmiotów kultu wśród mieszkańców wsi, miast i miasteczek. Kupowano je zwykle jako pamiątki z odpustów, przywożono z ośrodków sanktuaryjnych lub jarmarków. Prezentowane postaci aniołów są taką jarmarczną kopią modeli wyprodukowanych zapewne w nadreńskiej fabryce figur gipsowych – prawdziwego zagłębia tego rodzaju wyrobów. Pozyskane zostały w Rogóźnie, a według informacji pozyskanych od sprzedającego zakupiono je w latach 20. XX wieku.
Figurki anielskich postaci to nie tylko wyraz upodobań estetycznych ludności wiejskiej zamieszkującej ziemię chełmińską, ale i doskonały dokument kultu aniołów obecny w religijności typu ludowego.
Badając tematykę ludowej angelologii dotykamy zjawiska w równym stopniu fascynującego, co frustrującego. Umiarkowana obfitość źródeł dotyczących postrzegania i funkcjonowania postaci anielskich pozwala nam nabrać przekonania o zdecydowanie silniejszym zainteresowaniu siłami ciemności, zapełniającym opasłe tomy dotyczące zjawisk demonologicznych w kulturze tradycyjnej.
Wnikliwe poszukiwanie przejawów manifestacji piekielnych karmiło nie tylko ludową wyobraźnię, ale i dawało asumpt do wnikliwego rozpoznania wrogich sił, co przekładać się mogło na poszukiwanie skutecznego antidotum o przeciwko ich działaniu o charakterze magiczno-religijnym. Kwerendy źródeł dotyczących ludowej angelologii wymagają znacznej dozy cierpliwości i uważności – anielskie tropy pojawiają się na drogach ludzkiej kultury czasami w sposób zupełnie nieoczekiwany.
Szczególną, ustanawianą podczas przyjścia człowieka na świat więź zyskiwał wierny ze swoim aniołem stróżem. Przekonanie o roli niebiańskiego ducha w sprawowaniu opieki nad duszą i ciałem wierzącego opierała się na przekonaniu wyrażonym w Psalmie 91: „Abowiem Aniołom swoim rozkazał o tobie, aby cię strzegli na wszytkich drogach twoich” (w przekładzie ks. Jakuba Wujka). Opisane w Biblii hebrajskiej i Nowym Testamencie interwencje aniołów stanowiły zasadniczy korpus źródłowy dla rozwijającego się od XIII wieku kultu aniołów stróżów, jako opiekunów ludzki, miast, państw, królestw. Wiara w czynną obecność istot anielskich stanowiła zasadniczy wątek wierzeniowy tradycyjnych społeczności, będąc de facto schrystianizowaną formą kultu opiekuńczych duchów ognisk domowych. Ludzkie losy powierzone były opiece aniołów, którzy starannie zapisywali dobre czyny człowieka popełnione w ciągu dnia, by pod koniec życia dokonać ostatecznego bilansu i zadecydować o ostatecznym - wiecznym przeznaczeniu człowieka.
Jak notuje Oskar Kolberg: „Każdego dnia, gdy człowiek zasypia, w wieczór przy jego łóżku stoi anioł i diabeł. Anioł zapisuje dobre uczynki, diabeł złe notuje na duszy. Dopiero te zapiski ważą na ważkach: które zaważą więcej". Rola aniołów stróżów nie sprowadzała się jedynie do życia człowieka ograniczonego czasem. Sięgała i w wieczność, bowiem święci opiekunowie towarzyszyli duszom cierpiącym w czyśćcu, gorliwie wstawiając się za nimi: „(…) anieli zapisują, wiele kto czasu wybył w ogniu czyścowym i co wytrzymał. Najświętsza Panienka zstępuje z nieba gościńcem przez raj, i idzie ze świętemi w każdą sobotę i środę do czyśca, wówczas jest chłodniej cierpiącym duszom. Święci patronowie i anieli stróże dusz (każda dusza ma swego aniołą stróża) proszą Pana Jezusa, Najświętszej Panienki, wstawiając się za tą i ową duszą do Boga Ojca, aby ją z mąk czyśćcowych uwolnić raczył".
Teksty folkloru obfitują w opisy anielskich interwencji – raz (jak w przypadku kolęd) opartych na kanonicznych przekazach, innym razem, jak w przypadku bajki ludowej, stanowiąc wyraz dowolnych interpretacji, parafraz, nierzadko o charakterze synkretycznym a także swoistym ludowym dualizmie przeciwstawiającym sobie równe siły sprawcze – dobra i zła.
Powyższe słowa wyjaśniają chęć posiadania w swoim domostwie przedstawień anielskich sprzymierzeńców – skutecznych w działaniu - istot niebiańskich i efemerycznych, a w artystycznej realizacji i kruchych, bo gipsowych.
Opracowanie: Łukasz Ciemiński
Kwietniowym zabytkiem miesiąca jest sztylet myśliwski Zygmunta I Starego, prezentowany na wystawie stałej poświęconej historii naszego miasta.
W jednej z gablot umieszczonych w pierwszej sali ekspozycyjnej prezentowany jest wyjątkowy zabytek sztuki cechowej i rzemiosła artystycznego. Sztylecik myśliwski przypisywany królowi Zygmuntowi I Staremu, bądź - co najmniej - przekazany jego właścicielowi jako dar z kancelarii królewskiej. Niewielki rozmiarami przedmiot, kryje w sobie niezwykłe bogactwo treści historycznych, artystycznych i symbolicznych, w pełni zasługując na miano „zabytku miesiąca”.
Sztylecik ma 31,5 cm długości i reprezentuje wysoki poziom wykonania charakterystyczny dla warsztatów działających w pierwszej połowie XVI wieku. Jego smukła forma, precyzyjne proporcje oraz staranne wykończenie wskazują, że nie był to przedmiot codziennego użytku, lecz element wyposażenia o charakterze reprezentacyjnym, związany z dworską kulturą łowiecką. Polowania w epoce nowożytnej pełniły bowiem funkcję nie tylko praktyczną, lecz także ceremonialną i prestiżową, będąc ważnym elementem życia dworu królewskiego.
Na całej długości ostrza pierwotnie widoczne były misternie wykonane cyzelowane sceny o tematyce łowieckiej. Trudne obecnie do uchwycenia okiem ornamenty, ukazywały motywy zwierzęce oraz dynamiczne sceny polowania, wpisujące się w renesansową estetykę narracyjną, w której broń biała stawała się nośnikiem opowieści i symboli. Tego typu dekoracja wymagała nie tylko znakomitych umiejętności technicznych, lecz także wyczucia artystycznego, co potwierdza wysoki kunszt rzemieślnika.
Rękojeść sztylecika została wyposażona w ozdobne okucia z brązu, które harmonijnie współgrały z pierwotną dekoracją głowni. Szczególną uwagę zwraca inskrypcja umieszczona na głowni rękojeści, brzmiąca: SIGIS. DEI, 1539. GRA. Napis ten interpretowany jest jako skrót formuły Sigismundus Dei Gratia, czyli „Zygmunt z Bożej łaski”, co jednoznacznie nawiązuje do tytulatury królewskiej. Data 1539 sytuowana jest w późnym okresie panowania Zygmunta I Starego i może wskazywać na czas wykonania lub ofiarowania przedmiotu.
Obiekty tego typu rzadko zachowują się w tak dobrym stanie, a jeszcze rzadziej trafiają do zbiorów muzealnych poza największymi kolekcjami królewskimi. Sztylecik przechowywany w grudziądzkich zbiorach stanowi zatem cenne świadectwo kultury materialnej epoki renesansu, a zarazem przypomina o znaczeniu Grudziądza jako ośrodka uczestniczącego w obiegu dóbr artystycznych i prestiżowych przedmiotów związanych z elitami dawnej Rzeczypospolitej.
O randze naszego miasta w okresie panowania Jagiellonów świadczy również fakt, iż odbywały się tu naprzemiennie z Malborkiem sejmiki pruskie, należące do najważniejszych zgromadzeń politycznych tej części państwa.
Prezentowany w tym miesiącu zabytek pozwala spojrzeć na historię nie tylko przez pryzmat wielkich wydarzeń i postaci, lecz także poprzez przedmioty codziennego, choć w tym przypadku luksusowego użytku, które towarzyszyły władcom i elitom swoich czasów. Sztylecik myśliwski Zygmunta Starego pozostaje milczącym, lecz niezwykle wymownym świadkiem epoki, w której sztuka, władza i symbolika splatały się w jednym, doskonale wykonanym przedmiocie.
opracowanie (tekst i fot.): Sławomir Kwiatkowski
W marcu przybliżamy historię wyjątkowego zestawu mebli, który od końca ubiegłego roku możecie podziwiać w przestrzeni Spichlerza nr 9.
Meble proj. Carlo Bugatti znajdują się w zbiorach jedynie kilku polskich instytucji: Muzeum Narodowego w Warszawie (fotel i taboret), Muzeum Mazowieckiego w Płocku (sofa i krzesło), Muzeum Zamoyskich w Kozłówce (fotel) oraz Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu (sekretarzyk i krzesło).
W 2025 r., dzięki dofinansowaniu ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu rządowego „Wspieranie działań muzealnych”, przeprowadzono konserwację dwóch zabytków ze zbiorów grudziądzkiego Muzeum. Projekty tego włoskiego twórcy są niezwykle rzadkie i wysoko cenione na aukcjach dzieł sztuki na całym świecie. Do stworzenia mebli wykorzystano same szlachetne materiały takie jak: drewno orzechowe z politurą szelakową, mosiądz czy pergamin z wyściółką z czesanki bawełnianej.
Twórczość Carlo Bugattiego można podzielić na trzy zasadnicze fazy. Pierwsza (ok. 1880–1895) obejmuje okres poszukiwań formalnych, w którym eksperymentował z geometrycznymi konstrukcjami mebli inspirowanych gotykiem i orientem. Druga faza (1895–1905) to czas największej aktywności i uznania, widocznej w asymetrycznych formach i ornamentyce. Trzecia faza (po 1906) charakteryzuje się stopniowym odejściem od mebla jako głównego medium. Omawiany w niniejszej pracy zestaw mebli wpisuje się swoją stylistyką w przełom fazy pierwszej i drugiej. Meble swoją statycznością i jasną formą przekazu wpisują się w fazę pierwszą zaś niewielka jeszcze ale jednak widoczna ucieczka w asymetrię pozwalają wpisać zabytki już do drugiej. Same meble powstały najprawdopodobniej na początku XX wieku, więc zgodnie z czasem powstania należy je finalnie przypisać do środkowej fazy twórczości Carla Bugattiego. 
Dokładna historia grudziądzkiego kompletu mebli nie jest znana. Nie wiadomo skąd znalazły się na Pomorzu i w jakim czasie. Wiadomym natomiast jest, że zabytki pełniły funkcję użytkową - na tę tezę wpływ ma stan zachowania mebli w tym liczne zniszczenia i nawarstwienia. 
W programie i przebiegu prac przeprowadzonych przez konserwatora zabytków Macieja Banasiaka zostały uwzględnione m. in. takie zabiegi jak: oczyszczenie mechaniczne i chemiczne, uzupełnienie ubytków elementów skórzanych i drewnianych, podklejenie spękań, wzmocnienie konstrukcji, uzupełnienia lakieru i warstwy malarskiej, rekonstrukcja brakujących elementów, czy wykonanie dokumentacji konserwatorskiej powykonawczej. 
Dodatkową dokumentacją działań przeprowadzonych w ramach projektu „Konserwacja mebli proj. Carlo Bugatti” jest powstanie filmu prezentującego sylwetkę projektanta i poszczególne procesy oraz efekty przeprowadzonych prac konserwatorsko-restauratorskich: https://www.youtube.com/watch?v=mRyWtRMaQik
Podczas wykonania prac konserwatorskich została wykonana dokumentacja fotograficzna obiektów, umożliwiająca odbiorcom zapoznanie się z efektami zadania. Zdjęcia obiektów zostały opublikowane na stronie internetowej https://muzeum.grudziadz.pl/strona-3509-konserwacja_mebli_proj_carlo_bugatti.html 
W każdy wtorek wstęp do Spichlerza nr 9, w którym są prezentowane meble proj. C. Bugatti, jest dla zwiedzających bezpłatny.
***
Carlo Bugatti (1852-1940) studiował w mediolańskiej Accademia di Brera, a następnie od 1876 roku. w paryskiej Académie des Beaux Arts.
Jego ojciec był projektantem, architektem i wynalazcą, poświęcając znaczną część swojego życia daremnej pogoni za perpetuum mobile. Wcześniejsi przodkowie także odznaczali się uzdolnieniami artystycznymi – rodzina mogła poszczycić się pochodzeniem od piętnastowiecznego mediolańskiego malarza Zanetto Bugattiego i siedemnastowiecznego grawera Giovanniego Francesca Bugattiego. Ciekawość i pracowitość Carla przyniosła mu przydomek „młody Leonardo” - był niezwykle utalentowany jako malarz, projektant, twórca biżuterii i mebli. Jego ekstrawagancja przejawiała się zarówno w ubiorze, sam projektował ubrania, jak i zachowaniu.
Bugatti w 1880 roku rozpoczął produkcję swoich mebli w Mediolanie. Od 1888 roku zaczął odnosić sukcesy poza granicami Włoch. Mimo przeniesienia części produkcji do Francji, do 1904 roku prowadził warsztat w Mediolanie przy Via Castelfiardo 6. Został członkiem Société des Beaux-Arts i jurorem paryskiego Salonu Jesiennego.
Najbardziej cenione były meble Bugattiego, wykonane z drewna, skóry, pergaminu i metalu. W swoim działaniu i filozofii twórczej Carlo był silnie związany z postępowymi trendami w sztuce europejskiej końca XIX wieku, które dały początek ruchowi Arts and Crafts. Dążenie do dekoracyjności (sztuki dla sztuki) i porzucenie wzniosłych tematów dla przyjemności estetycznej – wszystko to było częścią koncepcji Carla. Egzotyczna ornamentyka z widocznymi wpływami mauretańskimi i bizantyjskimi, a także tradycyjne rzemiosło w połączeniu ze śmiałością w zakresie konstrukcji jego funkcjonalnych dzieł, stawiają go w równym rzędzie z takim twórcami jak Charles Rennie Mackintosh, Louis Comfort Tiffany i Christopher Dresser. Lata 90. XIX wieku były okresem rozkwitu produkcji mebli przez Carla Bugattiego. Na przełomie XIX i XX w. zdobył on ogromne uznanie i niezliczone nagrody na ówczesnych światowych targach za swoją unikalną linię mebli, dzieła sztuki i aranżacje wnętrz. Wyróżnienia i medale na wystawach światowych, zwłaszcza w Londynie w 1888 roku, Paryżu w 1900 roku i Turynie w 1902 roku, uświetniły jego niezwykle udaną karierę. Dzięki temu mógł wspierać materialnie swoich synów i zapewnić im wpływowe kontakty, gdy podążali ścieżką odpowiednio: Rembrandt – rzeźbiarza, Ettore – projektanta samochodów. Jego unikatowe projekty przyczyniły się do powstania ruchu secesyjnego, a później rozwinęły styl, który stał się znany jako Art Deco.
W kwietniu 1940 roku Carlo Bugatti zmarł we francuskim Molsheim. W zbiorach miejskiego Musée de la Chartreuse w Molsheim eksponowane są dzieła i przedmioty upamiętniające artystę.
Opracowanie:
Emilia Markot-Borkowska, Maciej Banasiak
Luty 2026 to w cyklu "Zabytek miesiąca" historia pewnego grobu kamiennego skrzynkowego kultury pomorskiej.
Zwiedzając ekspozycje muzealne podziwiamy narzędzia z różnych surowców, naczynia z gliny i z metalu, uzbrojenie (miecze, groty...) oraz wiele innych wytworów m.in. z metali, drewna, ze szkła, bursztynu, poroża. Na ekspozycjach dość często obserwujemy różne formy pochówków, w tym rekonstrukcje grobów szkieletowych, ciałopalnych, pochówków w łodziach czy też grobów tzw. skrzynkowych. Zwłaszcza groby skrzynkowe kultury pomorskiej są bardzo ekspozycyjne i często prezentowane w muzeach – i tak też jest w naszej instytucji.
Na ekspozycji archeologicznej „Północna część ziemi chełmińskiej w pradziejach i średniowieczu”, w centralnej części sali, możemy oglądać niewielki kamienny grób skrzynkowy kultury pomorskiej o prostokątnej podstawie. Grób zaistniał na wystawie, którą otwarto w 1984 r.
Ryc. 1
Przeglądając negatywy szklane, materiały archiwalne zachowane w zbiorach, fotografie w gazetach i w publikacjach można zauważyć podobną konstrukcję. Przypadek? Raczej nie! Po raz pierwszy widzimy ten grób na fotografii wykonanej po 1912 r. (ryc. 1).
Ryc. 2
Kolejny wizerunek pochodzi z okresu międzywojennego, z lat dwudziestych XX wieku (ryc. 2), trzecia ilustracja z czasów wojny, z 1940 r. (ryc. 3, 3a), kolejna z czasów powojennych, z 1956 r. (ryc. 4). Na fotografiach (ryc. 1-4) widzimy tę samą skrzynię zbudowaną z kamieni, a w niej urny – popielnice z gliny z prochami ludzkimi. Fotografia pierwsza (ryc. 1) została wykonana na wystawie, którą otwarto w nowo wybudowanym budynku Muzeum w 1912 r., przy ul. Lipowej 28 (obecnie Legionów – siedziba Biblioteki Miejskiej im. Witolda Kulerskiego w Grudziądzu).
Ryc. 3
Skrzynia została wykonana z płyt kamiennych, które tworzą trzy ściany, kolejna z płyt zakrywa skrzynię od góry. Wystawa została przygotowana przez Towarzystwo Starożytności w Grudziądzu (Altertumsgesellschaft). Na skrzyni, od strony czołowej, widnieje niemiecki napis „Altgermanisches Steinkistengrab aus Marsau, Kr. Schwetz, etwa 500 v. Chr.” (Starogermański grób skrzynkowy z Marz, pow. Świecie, około 500 przed Chrystusem).
Ryc. 3a
Na drugiej fotografii (ryc. 2) grób opisano następująco „Grób kamienny skrzynkowy z okresu lateńskiego znaleziony w okolicy pow. świeckiego, a znajduje się obecnie w Muzeum Miejskiem w Grudziądzu”. Na dwóch naczyniach stojących w grobie, pod krawędzią ich wylewów można dojrzeć naklejki z napisem „Alt Marsau” – czyli Stare Marzy (ryc. 5). Na kolejnej fotografii, pochodzącej z czasów wojny, z 1940 r., zaprezentowano ten sam grób z opisem grób skrzynkowy sprzed 500 l. (ryc. 3, 3a).
Ryc. 4
Wystawa, na której zaprezentowano ten grób, została otwarta przez niemieckie władze okupacyjne 30 listopada 1940 r. i nosiła tytuł „Warowny Kraj Wisły”. Konstrukcja kamienna przetrwała zawieruchę wojenną i została ponownie wykorzystana w 1956 r. w obecnej siedzibie Muzeum – w Gmachu Głównym na wystawie „Pradzieje Ziemi Chełmińskiej” (ryc. 4).
Ryc. 5
Niestety fotografia z tego czasu nie jest czytelna – grób został ustawiony z prawej strony pod oknem, ale można zauważyć, że na skrzynię, od góry, nałożono dwie płyty kamienne. Obecne miejsce grobu skrzynkowego – ekspozycja archeologiczna w spichrzu przy ul. Spichrzowej 13/15 – prezentuje skrzynię zabudowaną czterema ścianami i od góry nałożonymi dwiema płytami (ryc. 6, 7).
Ryc. 6
Konstrukcja była rozbierana i przenoszona w kolejne miejsca, a więc z budynku przy ul. Legionów do Gmachu Głównego przy ul. Wodnej, a następnie do kolejnego budynku przy ul. Spichrzowej. Wydaje się jednak, że kamienie użyte do konstrukcji tego grobu pozostały te same, o czym świadczy jeden, z prawej strony skrzyni (ryc. 7).
Ryc. 7
Pytanie, dlaczego na wystawie w 1912 r. wykonano akurat rekonstrukcję grobu ze Starych Marz? Prawdopodobnie dlatego, że w tej miejscowości w 1903 r. odkryto dwa groby skrzynkowe z popielnicami. Ciekawa jest historia odkryć w tej miejscowości, historia samego grobu, a także naczyń wypełniających skrzynię. Wg niemieckiego czasopisma Gothiscandza z 1941 r. Niemcy „wzięli w depozyt” i wywieźli do Gdańska zabytki z ponad 100 stanowisk z Muzeum Miejskiego w Grudziądzu, w tym także ze Starych Marz.
Okazuje się, że jednak nie do końca była to prawda, ponieważ na podstawie tych maleńkich karteczek przytwierdzonych do krawędzi naczyń zidentyfikowano 4 naczynia z odkryć, z 1903 r. (ryc. 5), które zachowały się w obecnych zbiorach Muzeum. A skoro do grobu włożono popielnice opisywane jako „Alt Marsau”, to tym bardziej kamienie użyte do rekonstrukcji grobu zostały znalezione na polach Starych Marz, wg źródeł „na zboczu wzgórz, na działkach sołtysa Neumanna i karczmarza Gadischke’go”.
A co wiemy o kulturze pomorskiej? Idea tej kultury została przeniesiona z Pomorza Gdańskiego, następnie rozpowszechniła się na znacznych obszarach ziem polskich, w tym na ziemi chełmińskiej. Cechami, które zdecydowały o odmiennym obliczu kultury pomorskiej były przede wszystkim specyficzne elementy obrządku pogrzebowego: zmarłych po spaleniu umieszczono w urnach, a te składano do grobów konstruowanych z płyt kamiennych, tzw. grobów skrzynkowych. Kultura ta rozwinęła się w tzw. okresie halsztackim (około VII w. p.n.e.), jej zanik przypada na następny okres epoki żelaza – starszy okres przedrzymski, około połowy II w. p.n.e.
Zapraszamy do zwiedzania wystawy archeologicznej i obejrzenia grobu skrzynkowego.
Tekst: Małgorzata Kurzyńska
Fotografie: Archiwum Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu
Źródła: Weichsel Zeitung (Gazeta Nadwiślańska), 1940, Nr. 283
Gesellige- Der Geselliger Graudenzer Zeitungen, (6 XI 1903)
Neueingänge, 1941, Neueingänge und Fundnachrichten im Berichtjahr 1940, Gothiskandza. Blätter für Danziger Vorgeschichte, z. 3, s. 95- 109.
Jan Rompski, Muzea regionalne województwa bydgoskiego (1945-1960, Rocznik Muzeum w Toruniu, T. I, z. 2, Toruń 1962, s. 178, ryc. 90.
Rok 2026 w cyklu "Zabytek miesiąca" rozpoczynamy opowieścią o etykietach wyrobów alkoholowych fabryki wódek i likierów Alojzego Ruchniewicza, które prezentowane są na wystawie stałej Muzeum Handlu Wiślanego.
Alojzy Teofil Ruchniewicz (1867–1955), Honorowy Obywatel Grudziądza oraz działacz społeczny i narodowy, pochodził z kaszubskiej Kościerzyny. Od lat dziewięćdziesiątych XIX wieku związał swoją działalność z Grudziądzem, nabywając wraz ze wspólnikiem fabrykę likierów Hermanna Hintzera przy dzisiejszej ul. Pańskiej 17, a ówczesnej Herrenstraße 23. Przez następnych kilka lat firma funkcjonowała pod nazwą „Hermann Hintzer Nachfolger”, a jej właściciele postawili sobie za cel intensywny rozwój przedsiębiorstwa.
Na początku ubiegłego stulecia fabryka stała się wyłączną własnością Alojzego Ruchniewicza. Właściciel nie ustawał w pracy nad stałym podnoszeniem jakości swoich wyrobów, czego dowodem były liczne nagrody, w tym m.in. złote medale zdobywane na wystawach w Kościerzynie, Pleszewie i Toruniu, a także na Pierwszej Pomorskiej Wystawie Przemysłowo-Rolniczej w Grudziądzu w 1925 r., której jubileusz obchodziliśmy w ubiegłym roku. Plany dalszej rozbudowy przedsiębiorstwa zahamowało wprowadzenie przez państwo polskie monopolu spirytusowego, a katastrofą stał się wybuch II wojny światowej. W jej trakcie Alojzy Ruchniewicz zmuszony był ukrywać się w Krakowie, gdyż stał się obiektem zainteresowania Gestapo.
Na wystawie stałej Muzeum Handlu Wiślanego prezentowane są etykiety pochodzące zarówno z okresu międzywojennego, jak i z lat niemieckiej okupacji. W tym czasie przedsiębiorstwo A. Ruchniewicza znalazło się pod zarządem Waltera Damratha, tzw. Treuhändera, który administrował majątkiem zagrabionym przez okupanta. Przedwojenne nalepki, zdjęte z oryginalnych butelek, przedstawiają trunki takie jak: „Jamaika Rum”, „Arak mieszany”, „Crème de Vanille”, „Wypalanka winna mieszana” czy „Nastojka”. Z kolei etykiety z okresu okupacji mają charakter wzorników, które nie trafiły na butelki, dzięki czemu zachowały się w znakomitym stanie. Wśród nich wymienić można m.in. „Vanille Likör”, „Allaly”, „Schweden-Punsch”, „Ingwer Likör”, „Kunst Rum” oraz „Gold-Branntwein”.
Po zakończeniu II wojny światowej przedsiębiorstwo nie wznowiło działalności. Zachowane pamiątki po firmie oraz jej zasłużonym właścicielu można dziś oglądać zarówno w Muzeum Handlu Wiślanego, jak i na wystawie stałej poświęconej dziejom Grudziądza w spichlerzu nr 9.
Opracowanie: Patryk Krygier



















