Grudniowym zabytkiem miesiąca- na zakończenie 2025 roku - pochodzącym ze zbiorów etnograficznych Muzeum jest zeszyt z nutami świątecznej piosenki „Leise rieselt der Schnee” powstałej dokładnie 130 lat temu w Grudziądzu!
Bożonarodzeniowa, a może z racji wymowy, adwentowa piosenka „Świąteczne życzenia. Kolęda dla dzieci” zrobiła niesamowitą karierę w kręgu kultury niemieckojęzycznej, a nawet zawojowała swoją nastrojową melodią i prostymi słowami cały świat! Popularnością przewyższa ją jedynie kolęda „Stille Nacht”.
Oto jej słowa w oryginale:
„Leise rieselt der Schnee
Still und starr ruht der See
Weihnachtlich glänzet der Wald
Freue Dich, Christkind kommt bald
Bald ist heilige Nacht
Chor der Engel erwacht
Hör doch, wie lieblich es schallt
Freue Dich, Christkind kommt bald
Leise rieselt der Schnee
Und so schwimmt in der See
Über die Berge des Wald'
Freue Dich, Christkind kommt bald
Autorem spolszczenia tekstu, który idealnie nadaje się do śpiewu jest badacz dziejów grudziądzkich ewangelików dr Jerzy Domasłowski z Poznania, który w swojej najnowszej książce „Od pięciu wieków w Grudziądzu. Ewangelicy w dziejach miasta” przybliża historię jej powstania, a do zbiorów naszego Muzeum przekazał szereg zabytków związanych z grudziądzkim szlagierem.
„Prószy cichutko śnieg,
Spokojny jeziora brzeg,
Świątecznie las się dziś skrzy:
Dzieciątko jest już u drzwi.
Błogo w sercach jest nam,
Odeszły troski i żal,
Mijają udręki dni:
Dzieciątko jest już u drzwi.
Święta nadchodzi noc,
Anielski już słychać głos,
Posłuchaj, jak słodko brzmi:
Dzieciątko jest już u drzwi.”
Autorem słów tej urokliwej piosenki jest urodzony w 1839 roku w Starogardzie Gdańskim ks. Eduard Ebel, który w latach 1872-1904 pełnił posługę proboszcza grudziądzkiej parafii ewangelickiej „okręgu starorynkowego”. W 1885 roku ks. Ebel wydał „Poezje Zebrane”, gdzie wśród rozmaitych utworów znalazł się i tekst wspomnianej kolędy - wykonanej zapewne w Boże Narodzenie w kościele Fryderykowskim na grudziądzkim Rynku. Niektórzy badacze przypisują mu również autorstwo melodii, ale jest to niepotwierdzona żadnymi dowodami hipoteza – pierwsze wydanie utworu pozbawione było zapisu nutowego. Przypuszcza się, że melodia powstała w oparciu o bliżej nieznaną melodię ludową lub zainspirowana została musette Daniela Gottloba Türka z 1792 roku.
Tekst opowiada o urokach zimowej aury, w której nadchodzi noc Bożego Narodzenia wypełniająca serca pokojem i przynosząca duchowe odprężenie oraz nastanie upragnionego czasu łaski i zbawienia. Pojawiająca się w utworze postać Dzieciątka – „Christkind” może odnosić się do Chrystusa lub być też świątecznym dostawcą prezentów o bliżej nieokreślonej tożsamości. Czasem „Christkind” ukazywany jest pod postacią długowłosej dziewczynki, innym razem aniołka, niejednokrotnie bywa także po prostu Dzieciątkiem Jezus. Zwyczaj przynoszenia prezentów w Wigilię przez małego Jezusa pojawił się za sprawą działalności dr. Marcina Lutra, który kwestionując zasadność kultu świętych, chciał by ewangelickie dzieci zawdzięczały duchowe i materialne radości samemu Chrystusowi. Tradycja prezentów otrzymywanych pod choinką 24 grudnia przyjęła się w Austrii, Szwajcarii, Słowenii, południowych i zachodnich Niemczech, Czechach, Chorwacji, Liechtensteinie, Luksemburgu, wschodniej części Belgii, Portugalii, Słowacji, Węgrzech, częściach północno-wschodniej Francji oraz na Górnym Śląsku w Polsce.
Zeszyt zawierający nuty dwudziestu siedmiu kolęd i świątecznych piosenek opracowany został przez Gerharda Wohlgemuta (1920 – 2001) – niemieckiego kompozytora i redaktora literackiego, autora kilkunastu ścieżek dźwiękowych do filmów, a wydany w Wydawnictwie Friedrich Hofmeister z Lipska w 1955 roku.
Jako grudziądzanie możemy być dumni z wielokulturowej historii naszego miasta, wszak jedna z najpopularniejszych świątecznych piosenek popłynęła 25 grudnia 1895 roku w świat prosto z grudziądzkiego Rynku!
opracowanie: Łukasz Ciemiński
W listopadzie zabytkiem miesiąca jest moneta o nominale 100 złotych wyemitowana w 2018 roku z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, prezentowana na wystawie czasowej „Ze skarbca Narodowego Banku Polskiego. Monety kolekcjonerskie w zbiorach Muzeum w Grudziądzu – w 60-lecie przekazów”
Ekspozycja „Ze skarbca Narodowego Banku Polskiego. Monety kolekcjonerskie w zbiorach Muzeum w Grudziądzu – w 60-lecie przekazów” przybliża niezwykle ważną, a przede wszystkim największą pod względem ilościowym i jedną z czołowych kolekcji zabytków Gabinetu Numizmatycznego, którą tworzą monety o charakterze próbnym, kolekcjonerskim i okolicznościowym. Doskonałą okazją do ich wyeksponowania w liczbie aż 425 eksponatów (!) jest przypadająca w 2025 roku 60. rocznica dokonywanych przez Narodowy Bank Polski przekazów monet.
W jednej z gablot prezentowane są numizmaty, których tematyka dotyczy odzyskania przez Rzeczpospolitą niepodległości w 1918 roku, po 123 latach zaborów. Są to m.in. monety z serii wydawanej z okazji stulecia tego niezwykle doniosłego wydarzenia, która ukazywała się w latach 2015–2021 i przedstawiała ojców polskiej niepodległości. Wśród innych obiektów zaprezentowano emisje NBP pochodzące jeszcze z lat 70. i 80. XX wieku czy też upamiętniające ostatnie trzy „okrągłe” rocznice.
Najbardziej interesującym w tej grupie numizmatów, a jednocześnie jednym z najwartościowszych pod względem kolekcjonerskim i pamiątkowym obiektem na wystawie, jest unikatowa srebrna moneta z 2018 roku w kształcie kuli, poświęcona 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Jej nakład nawiązuje bezpośrednio do historycznej daty tego wydarzenia i wynosi 1918 sztuk.
Awers
Wokół monety biegnie nieregularnie ułożona szarfa, na której znalazł się cytat z hymnu Rzeczpospolitej: „JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA, KIEDY MY ŻYJEMY”. Na numizmacie znajdują się wizerunki pięciu monet: rewers 5-złotówki z 1928 r. z postacią greckiej bogini zwycięstwa Nike (wybitej z okazji 10-lecia odzyskania niepodległości), awers monety 5 zł z 1934 r. z orłem strzeleckim Legionów Polskich, rewers numizmatu o nominale 2 zł z 1932 r. z wizerunkiem kobiety (Polonii), rewers monety próbnej o wartości 100 zł z 1966 r. przedstawiającej Mieszka I i Dąbrówkę (upamiętniającej 1000-lecie państwa polskiego) oraz rewers współczesnej monety obiegowej o nominale 1 zł.
Rewers
Na drugim planie umieszczono wizerunki dwóch stylizowanych orłów. Pierwszy z nich widnieje w polskim godle, a drugi to orzeł Wojska Polskiego z czasów II Rzeczpospolitej. Na monecie umieszczono ponadto gałązki i liście dębowe, będące symbolem męstwa.
Monetę liczącą 34 mm średnicy wykonano w czystym srebrze (pr. 999) o wadze 217.7 g, a jej projektantką jest Urszula Walerzak.
Opracowanie: Paweł Nastrożny
Zabytek miesiąca października 2025 - zapraszamy do lektury!
Zdjęcie ogólne Pierwszej Pomorskiej Wystawy Przemysłowo-Rolniczej z 1925 roku

W dniach 26 czerwca – 12 lipca 1925 roku odbyło się w Grudziądzu jedno z najważniejszych wydarzeń w historii miasta w XX wieku. Pierwsza Pomorska Wystawa Przemysłowo-Rolnicza przeszła do historii jako jedna z najlepiej zorganizowanych w ówczesnej Polsce. Jej rangę podniósł między innymi prezydent Polski, Stanisław Wojciechowski, który osobiście ją otwierał. Odwiedziło ją łącznie przeszło 300 000 osób! Umiejscowiona przy obecnej ul. Hallera, tuż za Szkołą Budowy Maszyn, składała się z 56 pawilonów i obiektów wystawowych, gdzie przeszło 400 wystawców prezentowało swoje produkty, przede wszystkim z Pomorza. Nie zabrakło jednak firm z całej Polski. Wszystkie zabudowania wzniesiono w rekordowo szybkim czasie, zaledwie kilku miesięcy.
Zdjęcie prezentuje część ogólnego terenu wystawy. Na pierwszym planie, po lewej stronie widoczny jest budynek w którym umieszczono zabytki rzemiosła, projektu inżyniera Wiśniewskiego, w modernizowanym stylu kaszubskim. Dla spragnionych odwiedzających, browar Kuntersztyn wystawił obok pawilonu Gazety Grudziądzkiej niewielki pawilon z piwem. Po prawej stronie widnieje majestatyczny pawilon Gazety Grudziądzkiej z wejściem imitującym klasyczne budowle okresu hellenistycznego. Tuż za nim stoi okrągły budynek, w którym swoje wyborne trunki, przede wszystkim nalewki i likiery, prezentował Alojzy Ruchniewicza z Grudziądza. Z prawej strony można ujrzeć prosty pawilon, wypełniony samochodami i powozami, firmy Karola Domkego z Grudziądza. Tuż obok niego, budowniczy Jan Pilar z Starogardu Gdańskiego, wystawił domek drewniany dla letników, pokryty karpiówką i kompletnie urządzony. W tle stoi ogromny pawilon przemysłu, w którym kilkudziesięciu wystawców prezentowało swoje wyroby. Został on wybudowany przez firmę Jana Brody z Torunia. W tle widnieje Park Miejski oraz budynek Szkoły Budowy Maszyn.
O innych cudach tej wystawy wraz z licznymi zdjęciami pawilonów, poszczególnych wystawców, a nawet niektórych oryginalnych wyrobów, dowiecie się Państwo na wystawie czasowej pod tytułem „Od warsztatu do fabryki. Wystawa przemysłowo-rolnicza w Grudziądzu w 1925 roku", na którą zapraszamy 28 listopada 2025 roku o godz. 18.00; wystawa prezentowana będzie w sali Muzeum przy ul. Spichrzowej 11/13.
opracowanie treści: Dawid Schoenwald
Z gabinetu do Muzeum. Zabytkowa szafa księdza Łęgi
Wrześniowym „zabytkiem miesiąca” jest nowy eksponat w zbiorach grudziądzkiego Muzeum – szafa biblioteczna, pochodząca z gabinetu naszego Patrona – księdza doktora Władysława Łęgi (1889-1960). Pozyskanie tak cennego obiektu, posiadającego wartość artystyczną, lecz przede wszystkim emocjonalną, stało się pretekstem do zaprezentowania kilku pamiątek związanych z tym wybitnym archeologiem, etnografem i historykiem, które oglądać można w szafie, będącej przez lata jego własnością.
Biblioteka ks. dr. Władysława Łęgi
Szafa została podarowana Muzeum przez Pana Józefa Mrotka – grudziądzkiego malarza, który nabył ją od krewnych księdza Łęgi na początku lat 80. XX wieku. Od tego czasu mebel stał w pracowni artysty, chłonąc atmosferę tego niezwykłego miejsca, i stając się de facto najpierw świadkiem naukowej pracy księdza Łęgi, a następnie twórczej działalności Józefa Mrotka, co zdecydowanie wzbogaca sentymentalny charakter eksponatu.
Biblioteka z gabinetu ks. dr. Władysława Łęgi wyeksponowana w hallu Gmachu Głównego
Zważywszy na cechy stylowe mebla możemy założyć, iż powstał on w pierwszej ćwierci XX wieku, a wykonany został z drewna sosnowego, fornirowanego ciemnym dębem.
Ta trzydrzwiowa, masywna szafa, utrzymana w eklektycznym stylu, jest szafą biblioteczną, tzw. biblioteką (z łac. librarium), przeznaczoną do przechowywania księgozbioru i dokumentów. Świadczy o tym jej solidna konstrukcja, a przede wszystkim stosunkowo niewielka głębokość, wystarczająca do ustawienia w niej książek. Wydatny cokół, w którym znajdują się trzy szuflady, spoczywa na okrągłych nogach. Na nim wspiera się oskrzynienie – główna część szafy – zamknięte trojgiem drzwi. Skrzydła zewnętrze są pełne, a ich płyciny ozdobione zostały w narożnikach rzeźbioną dekoracją, środkowe drzwi są natomiast przeszklone fazowanym szkłem kryształowym.
Bogato dekorowana witryna biblioteki
Ta najbardziej efektowna część mebla, zwieńczona ponadto w górnej partii bogatą dekoracją w postaci stylizowanych liści, stanowi rodzaj witryny, służącej wyeksponowaniu najciekawszych książek i drobnych bibelotów. Szafę wieńczy prosty gzyms opasany ornamentem reliefowym z powtarzającym się motywem wypukłego owalu – tzw. wole oczy.
Ciekawostką – niestety niedostępną dla patrzącego – jest napis umieszczony na spodzie biblioteki – wykonany odręcznie ołówkiem, zamaszysty monogram, złożony z przecinających się liter „WŁ”. Być może napis ten zrobił sam ksiądz Łęga, a może ktoś z jego krewnych – tego zapewne już się nie dowiemy.
Wśród kilkunastu pamiątek wyeksponowanych w witrynie, na szczególną uwagę zasługują dokumenty potwierdzające naukowe osiągnięcia księdza Łęgi – jego świadectwo maturalne z 1917 roku oraz dyplom potwierdzający uzyskanie Doktoratu z filozofii z roku 1928. Zaprezentowane zdjęcia pokazują zarówno księdza Łęgę w ujęciu portretowym, m.in. w stroju kanonika gdańskiego, jak i wykonującego posługę duchową – koncelebrującego mszę świętą wraz z kardynałem Stefanem Wyszyńskim, Prymasem Polski. Zdjęciem dokumentującym pracę duchownego przy kościele garnizonowym w Grudziądzu, którego był kapelanem i proboszczem w latach 1921-1939, jest fotografia przedstawiająca zawieszenie dzwonów w tej świątyni w roku 1930. To właśnie ksiądz Łęgą przystosował tutejszy poewangelicki kościół garnizonowy pw. św. Stanisława Biskupa do kultu katolickiego i od 1926 udostępnił również ludności cywilnej.
Ekspozycja pamiątek związanych z ks. Łęgą
Ksiądz doktor Władysław Łęga, zasłużony badacz Pomorza i ziemi chełmińskiej, opublikował około 150 artykułów i prac naukowych podejmujących tematykę archeologiczną, etnograficzną i historyczną. W naszej witrynie jego działalność naukową i literacką reprezentuje „Ziemia chełmińska” – dzieło ze wszech miar wyjątkowe i niezwykle ważne dla badań nad dziedzictwem naszego regionu, a także zbiór poezji „Z pomorskich łanów” oraz jeden z kilku przewodników po Grudziądzu, które wyszły spod pióra duchownego.
Zdjęcia przedstawiające ks. Łęgę wyeksponowane w szafie
Oprócz tego, wśród zaprezentowanych dokumentów, zwracają uwagę także dwa – zdaje się – niezwykle symboliczne obiekty. Pierwszym z nich jest obrazek prymicyjny – pamiątka odprawienia przez księdza Łęgę pierwszej mszy świętej w 1914 roku, drugim – nekrolog – zawierający informację o uroczystościach pogrzebowych. Oba te archiwalia w symboliczny sposób domykają ziemską wędrówkę księdza Łęgi, który zapisał się na kartach historii jako niestrudzony badacz i pasjonat, blisko związany z grudziądzkim Muzeum. W 1922 roku ksiądz Łęga objął funkcję honorowego kustosza Muzeum Miejskiego w Grudziądzu, którą pełnił do wybuchu II wojny światowej. Jego działalność badawcza przyczyniła się do powiększania zbiorów Muzeum przede wszystkim o zabytki archeologiczne – i szczególnie cenne – zabytki etnograficzne, głównie z terenu ziemi chełmińskiej.
Od ponad dwudziestu lat ksiądz doktor Władysław Łęga patronuje naszym staraniom o zachowanie materialnego i niematerialnego dziedzictwa regionu i nieustannie nas inspiruje. Pozyskanie pochodzącej z jego gabinetu szafy, pozwoliło na stworzenie niewielkiej ekspozycji pamiątek związanych z naszym Patronem, którą oglądać można w hollu Gmachu Głównego przy ulicy Wodnej 3/5.
Więcej informacji na temat Patrona Muzeum w Grudziądzu – ks. dr. Władysława Łęgi znajdziecie w poniższych linkach:
https://muzeum.grudziadz.pl/strona-3068-patron.html
https://grudziadzkastrefakultury.pl/#/ludzie/ks-dr-wladyslaw-lega
opracowanie: Mateusz Promiński
Na wystawie archeologicznej znajdują się zabytki pozyskane z badań terenowych prowadzonych na grodzisku i osadzie podgrodowej w miejscowości Szembruk, gm. Rogóźno. O tych eksponatach opowiadamy w sierpniowej odsłonie cyklu "Zabytek miesiąca".
Grodzisko (stanowisko 1) było już znane w literaturze od schyłku XIX w. i uwzględnione w rejestrze grodzisk sporządzonym przez Muzeum Prowincjonalne w Gdańsku. W okresie międzywojennym Władysław Łęga po raz pierwszy na podstawie materiału zebranego z powierzchni określił wstępną jego chronologię. Badania archeologiczne przeprowadzono dopiero w latach 1974-1975. Podczas pierwszego sezonu badawczego odkryto osadę podgrodową (stanowisko 2)(fot. 1). Badaniami kierował mgr Ryszard Boguwolski, przy współpracy: dra Andrzeja Koli i mgra Gerarda Wilke z ówczesnej Katedry Archeologii UMK w Toruniu.
Widok ogólny na grodzisko i osadę od strony południowo-wschodniej. Dokumentacja z badań archeologicznych Szembruk, gm. Rogóźno, stan. 1 i 2. Badania 1974-1975 r.
Grodzisko – osiedle nizinne, założone na planie nieregularnego owalu o wymiarach zewnętrznych NS – 100 i WE – 140 m. Usytuowane na niewielkim półwyspie w południowo-zachodniej części jeziora Kuchnia, na północ od wsi Szembruk. Majdan grodziska, lekko wklęsły, zajmował pow. 25 arów. Umocnienia obronne zachowały się najlepiej w partii północnej. W części południowej nasyp tworzący wał został całkowicie zniwelowany. Fosa oddzielała grodzisko od osady podgrodowej w partii południowej (fot. 2). Na majdanie grodziska założono 5 wykopów, każdy o wym. 5x5 m, na osadzie przebadano 27 ćwiartek arowych (fot. 3). Na grodzisku zarejestrowano budowlę typu półziemiankowego (wykop III) o wymiarach 330x340 cm oraz ślady paleniska w jej obrębie, jak również bruk z kamieni polnych (wykop V). Na osadzie zarejestrowano 7 jam o charakterze gospodarczym oraz 2 paleniska.

Szembruk. Szkic sytuacyjny stanowisk archeologicznych. Informator Muzeum w Grudziądzu, Rok XVI, nr 3-4, 1975 r., str. 6

Szembruk. Plan warstwicowy grodziska i osady wraz z naniesionymi wykopami. Informator Muzeum w Grudziądzu, Rok XVI, nr 3-4, 1975 r., str. 7
Z badań w 1974 r. pozyskano fragmenty ceramiki, kości zwierzęce, polepę oraz trzy przęśliki gliniane, osełkę kamienną i 2 noże żelazne (Fot.4).

Szembruk. Zabytki pozyskane podczas badań w 1974 r. Dokumentacja z badań archeologicznych Szembruk, gm. Rogóźno, stan. 1 i 2. Badania 1974-1975 r.
Na stałej wystawie znajdują się przęśliki oraz osełka kamienna (fot. 5) datowane na IX – X w..
Osełka kamienna (dł. 5,9 cm) - niewielki przedmiot służący do ostrzenia przedmiotów tnących i kłujących z wyraźnymi śladami użytkowania. Przedmiot o przekroju prostokątnym z otworem na jednym z końców (śr. 0,5-0,7 mm) służącym do przewlekania sznurka lub rzemyka. Była ona przyczepiana do paska lub noszona na szyi.
Przęśliki gliniane dwustożkowate o barwie brązowej, szarobrązowej z otworem do nasadzania wrzeciona (wys. 1,9 – 2,3 cm) o ostrych załomach i ornamencie z dookolnych żłobków (2, 6 od lewej strony - fot. 4) oraz o łagodnym załomie bez ornamentu, zachowany w 2 fragmentach o barwie brunatnej (3 od lewej strony – fot. 4). Przęśliki występują na stanowiskach archeologicznych od neolitu wykonane z wypalonej gliny, drewna, brązu, łupków, bursztynu o zróżnicowanym kształcie od płaskich po dwustożkowate. Stosowane do obciążania wrzecion, aby ułatwić wprawienie ich w ruch, a także aby zapobiec zsuwaniu się nici.

Zabytki na stałej wystawie archeologicznej. Fot. I. Sulik-Kurowska
Opracowała: I. Sulik-Kurowska
Lipcowym zabytkiem miesiąca jest pochodzący ze zbiorów działu etnografii XIX-wieczny obrazek dewocyjny (MG/E/1464/17) zatytułowany w języku francuskim: „Fleurs de Terre Sainte” – „Kwiaty z Ziemi Świętej”.
Na kartoniku o wymiarach: 7 x 10,3 cm odbito pieczątką ramkę zdobioną w narożach ornamentem floralnym z umieszczoną nazwą w języku francuskim i jej odpowiednikami w języku angielskim oraz hiszpańskim.
W dolnej części obrazka znajduje się francuska inskrypcja informująca o tym, że obrazek został złożony na Grobie Pańskim (w zasadzie na jego marmurowej okładzinie). W centralnej części obrazka znajduje się kolaż składający się z kompozycji wykonanej z naklejonych suszonych kwiatów oraz wklejonej niewielkiej, tłoczonej odbitki chromolitograficznej przedstawiającej trzymające w dłoniach krzyżyk Dzieciątko Jezus jadące w wózku wypełnionym sianem, do którego zaprzęgnięty jest baranek. Postaci Chrystusa towarzyszą trzej muzykujący aniołowie.
Pierwowzorem grafiki jest staloryt sygnowany monogramami A.D. wydany w II poł. XIX wieku przez paryskie wydawnictwo E. Boumard’a zatytułowany- „Boskie nawiedzenia bożonarodzeniowej nocy”.
Prezentowany obrazek - kolaż jest popularną formą pamiątki z Ziemi Świętej, pełniącą również rolę swoistej relikwii, nie tylko z roślin pochodzących według pobożnego przekonania z miejsc związanych z ziemskim życiem Chrystusa, ale i formą relikwii „kontaktowej” – poprzez styczność z Grobem Pańskim. Tego typu pamiątki wykonywane były i kolportowane przez zakonników franciszkańskich z Kustodii Ziemi Świętej w Jerozolimie będącej samodzielną jednostką wyodrębnioną ze struktur zakonu. Jej zadaniem już od XIII wieku było odzyskiwanie najświętszych dla chrześcijaństwa miejsc, ale i opieka nad pielgrzymami, wydawanie im dokumentów poświadczających fakt odbycia pielgrzymki do Ziemi świętej oraz kolportowanie rozmaitych pamiątek i relikwii. Oficjalnym znakiem Kustodii był umieszczony na obrazku tzw. Krzyż jerozolimski symbolizujący pięć ran Chrystusa - składający się z dużego krzyża laskowanego, w kątach którego umieszczono cztery krzyże greckie.
Nie posiadamy informacji czy obrazek pierwotnie pozyskano w Ziemi Świętej podczas peregrynacji, czy został on przesłany jako podziękowanie za wsparcie finansowe okazane Kustodii. Jest on jednak zapewne bardzo ważnym dokumentem pobożności chrześcijańskiej, dla której Ziemia Święta jest upragnionym celem pielgrzymowania i duchowej refleksji. Sam obrazek stanowi zaś udany przykład artystycznego kolażu, ale także i karty swoistego „pobożnego zielnika”, którego kwiaty wyrosłe na ojczystej ziemi Chrystusa, obdarzone mocą przez kontakt z Jego grobem - w przekonaniu wierzących posiadały sakralny charakter.
oprac. Łukasz Ciemiński
W czerwcu zabytkiem miesiąca jest polska odznaka pamiątkowa 5 Kresowej Dywizji Piechoty ze zbiorów Gabinetu Numizmatycznego
Wśród cieszących się niemałym zainteresowaniem kolekcjonerów polskich odznaczeń z czasów II wojny światowej, ważną część stanowią obiekty związane z Polskimi Siłami Zbrojnymi, a wśród nich te dotyczące słynnego 2 Korpusu Polskiego.
W muzealnej serii „Zabytek miesiąca” warto kilka słów poświęcić odznace pamiątkowej 5 Kresowej Dywizji Piechoty. Historia tego związku taktycznego sięga 1943 roku, kiedy sformowano dywizję na bazie 5 Wileńskiej Brygady Piechoty i 6 Lwowskiej Brygady Piechoty. Wsławiła się w kampanii włoskiej na Półwyspie Apenińskim w latach 1944–1945. Brała udział w walkach o Monte Cassino oraz zdobyciu Bolonii. Jej dowódcami byli: gen. bryg. Zygmunt Bohusz-Szyszko, a następnie gen. bryg. Nikodem Sulik.
Odznaka pamiątkowa 5 Kresowej Dywizji Piechoty została oficjalnie zatwierdzona w Dzienniku Rozkazów Naczelnego Wodza i Ministra Obrony Narodowej nr 1 z dn. 6 III 1944 roku, a wprowadzona rozkazem dowódcy 2 Korpusu Polskiego nr 80 z dn. 4 VII 1946 roku. Posiada kształt Orderu Wojennego Virtuti Militari, którego ramiona łączy z kolei forma bezpośrednio nawiązująca do krzyża Monte Cassino. W centralnym miejscu znajduje się tarcza z wyobrażeniem żubra, który wybrano jako znak rozpoznawczy dywizji w wyniku ogłoszonego uprzednio konkursu. Tarcza jest emaliowana na kolor ciemnożółty i posiada brązową obwódkę. Ten ostatni kolor wykorzystano także dla emalii nałożonej na żubra. Ramiona krzyża wypełniają numer dywizji i inicjały jest pełnej nazwy. U dołu umieszczono znak rozpoznawczy 8 Armii Brytyjskiej, nawiązujący do przynależności organizacyjnej 5 Kresowej Dywizji Piechoty.
Wymiary całkowite odznaki wynoszą: 42 mm (wysokość) i 40 mm (szerokość), a waga ok. 20 g wraz z nakrętką. Wykonywano ją zwykle z oksydowanego srebra, choć informacje katalogowe wskazują także tzw. nowe srebro (mosiądz wysokoniklowy) lub bardzo ogólnie – „biały metal”. W przypadku niektórych egzemplarzy na odwrocie wybito próbę srebra – 800. Poszczególne części odznaki są ze sobą połączone nitem tulejkowym. Wykonawcą odznak była firma F.M. Lorioli z Mediolanu – Rzymu. Przypinano ją za pomocą nakrętki do lewej, górnej kieszeni munduru.
W kolekcji falerystycznej stanowiącej pokaźną część zbiorów medalierskich Gabinetu Numizmatycznego znajdują się trzy egzemplarze odznaki. Dwie posiadają oryginalne nakrętki, a w przypadku jednej zachowane są również dokumenty – legitymacja posiadacza nr 18902.
Opracowanie: Paweł Nastrożny
Majowy zabytek miesiąca pochodzi ze zbiorów Działu wojskowości.
Na wystawie poświęconej Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, znajduje się fotografia portretowa jednego z legendarnych kawalerzystów II RP. Postacią, o której mowa, jest gen. Bolesław Ignacy Florian Wieniawa-Długoszowski. Jeden z najbardziej charakterystycznych wojskowych II Rzeczypospolitej.
Znany z umiłowania kobiet, koni i hucznej zabawy. Adiutant i przyjaciel Józefa Piłsudskiego. Poeta, lekarz, a także dziennikarz (redaktor naczelny „Dziennika Polskiego” w Detroit). Autor wielu popularnych powiedzonek, cytowanych potem szeroko w całym kraju: "Żarty się skończyły, zaczęły się schody" czy „W dyplomacji można czasem robić świństwa, ale nigdy głupstw. W kawalerii jest odwrotnie”.
Zdjęcie, które prezentujemy, zostało podarowane przez gen. Boleksława Wieniawę-Długoszowskiego Tadeuszowi Walczakowi w Rzymie, 6 grudnia 1938 r.
Opracowanie tekstu: Mariusz Żebrowski
W kwietniu odwiedzamy stałą wystawę "Historia Grudziądza" - pełną ciekawostek i faktów z historii naszego miasta.
Podczas kwerendy w ramach projektu poświęconego katalogowaniu strat wojennych Muzeum w Grudziądzu, natrafiliśmy na intrygujący szczegół. Na fotografii z około 1916 roku przedstawiającej wnętrze sali ekspozycyjnej w dawnej siedzibie Muzeum przy obecnej ulicy Legionów 28, zauważyliśmy eksponat znany doskonale osobom odwiedzającym naszą stałą wystawę historyczną. Mowa o zamku z XVII wieku, umieszczonym na drugiej sali ekspozycyjnej.
Zamek eksponowany na wystawie stałej "Historia Grudziądza"
Choć obecność zamka na fotografii nie była zaskoczeniem, ponieważ mógł on wówczas znajdować się w zbiorach muzealnych, uwagę przykuła tabliczka określająca jego przeznaczenie. Obecnie obiekt, eksponowany na stałej wystawie historycznej, posiada tabliczkę informującą, że jest to „zamek do skrzyni z XVII wieku”. Na fotografii z początku XX wieku, ten sam obiekt został opisany jako „Schloß der Tür eines Turmes der früheren Stadtumwallung von Graudenz (sog. Peinkammer)”, czyli w tłumaczeniu „Zamek drzwi wieży dawnych murów miejskich Grudziądza (tzw. sala tortur)”.
Ruiny wieży sędziowskiej vel katowskiej, fot. z 1960 r., ze zbiorów Muzeum w Grudziądzu
Niestety, brak przedwojennych ksiąg inwentarzowych uniemożliwia nam precyzyjne ustalenie, kiedy i w jaki sposób zamek trafił do zbiorów muzeum. Wiemy jedynie, że znajdował się w nich około 1916 roku, kiedy wykonano fotografię. Biorąc pod uwagę, że muzealnicy z początku XX wieku posiadali zapewne więcej informacji niż my obecnie, a także uwzględniając, jak skomplikowany był mechanizm zamka, możemy przypuszczać, że rzeczywiście przedstawiony na wystawie zabytek pochodzi od większego obiektu niż skrzynia.
Wieża Klimek. Fragment pocztówki z ok. 1879 r., fot. F. Czempiński, ze zbiorów Muzeum w Grudziądzu
W Grudziądzu znajdowały się co najmniej dwa miejsca, w których „przesłuchiwano” więźniów. Jednym z nich była „baszta katowska” lub „sędziowska” znajdująca się w południowo-wschodnim narożniku murów miejskich, a drugim dolne partie wieży „Klimek”. Jeśli uznamy opis niemiecki za precyzyjny, to możemy domniemywać, że interesujący nas artefakt pochodzi z wieży znajdującej się w ciągu murów miejskich, czyli we wspomnianej „wieży katowskiej” vel „sędziowskiej”.
Warto także zastanowić się nad dokładnością, jaką musiał wykazywać ślusarz tworzący tak precyzyjny mechanizm. Zdobienie, solidność wykonania, jak i skomplikowane połączenia przekładek zostały wykonane z żelaza, czyli materiału trudnego w obróbce. Jednak efekt zwykłego przedmiotu użytkowego – zamka do drzwi więziennych – zachwyca swoim wykonaniem.
Opracowanie: Sławomir Kwiatkowski
Brama Wodna - nowy punkt kasowy Muzeum w Grudziądzu.
Marcowym zabytkiem miesiąca jest wyjątkowy obiekt – nie eksponat – lecz budynek, który mimo swego nobliwego wieku, od kilku dni pełni nowe funkcje, służąc mieszkańcom i turystom. To w nim mieści się muzealna kasa i sklepik, gdzie oprócz biletu wstępu do Muzeum można nabyć oryginalne pamiątki i ciekawe publikacje. Brama Wodna, która od 2018 roku jest własnością Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu, po kilkuletnich pracach konserwatorsko-restauratorskich została udostępniona publiczności.
Z. Szczepanek, Brama Wodna - jedyna z zachowanych bram średniowiecznego systemu obronnego, 2011, akwarela na papierze, wł. Muzeum w Grudziądzu
Brama Wodna – jedyna zachowana do naszych czasów brama miejska – jest niewątpliwą wizytówką Grudziądza. To budynek w równym stopniu interesujący – choćby ze względu na swoją architekturę i historię, co symboliczny – zawsze otwarta Brama wita przechodniów, stanowiąc osobliwy, bardzo malowniczy, portal łączący teraźniejszość z przeszłością. Jej wartość ma jednak znacznie większy zasięg, bowiem Brama Wodna „leży” także na Europejskim Szlaku Gotyku Ceglanego. Nic więc dziwnego, że na przestrzeni lat Brama uwieczniana była przez artystów różnych generacji, a wiele takich przedstawień znajdziemy w zbiorach grudziądzkiego Muzeum.
K. Cander, Brama Wodna, 1968, olej na desce, wł. Muzeum w Grudziądzu
Powstanie Bramy Wodnej wiąże się z budową miejskich fortyfikacji, które ukończono na początku XIV wieku. Pierwotnie do miasta prowadziły cztery bramy: Wodna, Toruńska, Boczna i Łasińska. Z kolei z miasta do zamku można było dostać się przez Bramę Zamkową, której szyja łączyła się z przedzamczem warowni. Brama Wodna wzięła nazwę od swej lokalizacji – wjeżdżano nią do miasta i zamku od strony ówczesnego placu portowego, czyli Błoni Nadwiślańskich. Dawniej zamykana była na noc drewnianą, okutą żelazem broną, która broniła dostępu do miasta. Dziś także znajduje się w niej brona, która pełni jednak wyłącznie funkcję dekoracyjną, a sam budynek pozostaje otwarty, zapraszając wszystkich w progi miasta.
C. Wiśniewska-Mackiewicz, Grudziądz- Brama Wodna, 1956, akwaforta z akwatintą, wł. Muzeum w Grudziądzu
Na przestrzeni wieków zmieniał się nieco wygląd Bramy Wodnej – głównie za sprawą wojen, jak i potrzeb mieszkańców Grudziądza. W czasie Potopu Szwedzkiego budynek znacząco ucierpiał – po pożarze z 1659 roku, który strawił znaczną część Bramy, odbudowano ją, dodając nad ostrołukowym, XIV-wiecznym, przejazdem bramnym dodatkowe kondygnacje. W wieku XIX, kiedy to miasto intensywnie się rozwijało i rozrastało, część murów obronnych, a także trzy bramy miejskie uległy rozbiórce. Na szczęść ten los nie spotkał Bramy Wodnej, która jako jedyna przetrwała, choć jej funkcjonalność została dość mocno zaburzona przez liczne budynki posadowione w jej bezpośrednim sąsiedztwie. Przez pewien czas przejście Bramą było możliwe jedynie przez przeprucie w jej zachodniej ścianie i zewnętrzną klatkę schodową, prowadzącą na Błonia Nadwiślańskie. Po raz kolejny Brama Wodna ucierpiała w czasie II wojny światowej. Mocno zniszczona w 1945 roku, została odbudowana w obecnym kształcie w latach 1953-1955. Jednakże powojenna odbudowa spowodowała, że od strony miasta Brama straciła swój gotycki charakter.
Przez szereg lat Brama Wodna pełniła różne funkcje. W jej wnętrzach mieściły się mieszkania komunalne, restauracja, siedziba PTTK, Biuro Strefy Płatnego Parkowania i Wydział Edukacji Urzędu Miejskiego. Od 2018 roku Brama Wodna stała się własnością Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu, łącząc Gmach Główny Muzeum – dawny klasztor sióstr benedyktynek z ciągiem masywnych spichlerzy, w których także mieszczą się muzealne ekspozycje.
Z. Smoliński, Brama Wodna w Grudziądzu, 2002, technika mieszana na papierze, wł. Muzeum w Grudziądzu
Rok 2025 roku przyniósł nowy rozdział w historii budynku. Od 25 lutego tego roku w Bramie Wodnej udostępniono punkt kasowy oraz muzealny sklepik, w którym nabyć można publikacje i upominki. Bez wątpienia dodatkowym atutem przestrzeni jest także minigaleria, w której wyeksponowano prace lokalnych artystów i rzemieślników. Prace będą prezentowane przez kwartał, a następnie wymieniane na dzieła kolejnego artysty. Można je nie tylko obejrzeć, ale także nabyć.
Za aranżację pomieszczeń parteru Bramy Wodnej odpowiadała architekt wnętrz Agnieszka Bucka, a prace budowlane wykonała firma MJ3 Michała Bryłki. Wyremontowane wnętrze oddaje historyczny klimat obiektu, nie brakuje tradycyjnych materiałów, takich jak cegła i kamień, które idealnie komponują się z nowoczesnym dizajnem, wykorzystującym metal i szkło.
Na zagospodarowanie czekają jeszcze pomieszczenia na piętrze Bramy Wodnej, w których znaleźć mają się biura. Kolejnym etapem podniesienia estetyki, jak i zachowania historycznej tkanki budynku, mają być zaplanowane na ten rok prace konserwatorsko-restauratorskie przy jego zachodniej elewacji.
Kameralne wnętrze Bramy Wodnej zyskało nowe funkcje, stając się nie tylko miejscem, które należy przekroczyć, ale także punktem, w którym warto się zatrzymać – do czego serdecznie zachęcamy!
Opracowanie tekstu: Mateusz Promiński
W lutym przedstawiamy zabytek miesiąca z Działu archeologii.
Na stałej wystawie archeologicznej uwagę przykuwa interesujący zabytek – radło drewniane z Wiewiórek, gm. Płużnica. Kiedy dokładnie eksponat ten trafił do zbiorów, nikt nie wie, ale w okresie międzywojennym radło znajdowało się już w Muzeum Miejskim przy ul. Lipowej 28 (obecnie Biblioteka Miejska im. Wiktora Kulerskiego w Grudziądzu), ponieważ prezentowane jest na negatywach szklanych pochodzących z lat 30. XX wieku (Fot.1).
fot. 1. Radło z Wiewiórek, prezentowane w ogrodach Muzeum Miejskiego w Grudziądzu, przy ul. Lipowej 28, lata 30. XX w. Archiuwm Muzeum w Grudziądzu
Korpus radła wykonano w całości z drewna, przy czym chętnie wykorzystywano kawałki drewna o naturalnym zakrzywieniu i wygięciu. Grządziel, inaczej dyszel, jest krzywy, stąd nazwa krzywogrządzielowe; tylny zgięty koniec łączy się bezpośrednio z płozą, względnie z rękojeścią rylcową (Ryc. 2-3). W tylnej części była umieszczona prawdopodobnie rączka do trzymania, na drugim zaś końcu są otwory, w których przymocowywano jarzma. Na grządzielu widoczne są ślady ocierania się wołów pociągowych (Ryc. 4).
Ryc. 2. Radło z Wiewiórek, szkic W. Łęgi - za W. Łęga, Grudziądz. Dzieje i Kultura, 1950, s. 64
Radła znane są ze źródeł archeologicznych już w kulturach neolitycznych (V- III tys. p.n.e.), a wykorzystywanie radeł krzywogrządzielowych do orki poświadczone jest dla okresu rzymskiego (I- IV w. n.e.), następnie we wczesnym i późnym średniowieczu, a także w czasach nowożytnych. Drewniane korpusy radeł w okresie rzymskim i w czasach późniejszych mogły być zaopatrzone w żelazne radlice, wówczas orka była wydajniejsza. Odnośnie radła z Wiewiórek – nie ma zgodności wśród badaczy, co do jego datacji: jedni przypuszczają, że radło było używane przez ludy neolityczne – pierwszych rolników, inni zaś sądzą, że jest to radło wczesnośredniowieczne. Zapewne specjalistyczne badania (datowanie radiowęglowe – metoda C14, badania dendrochronologiczne) pozwolą w przyszłości wyjaśnić tę zagadkę.
Ryc. 3. Radło z Wiewiórek, ilustracja wg K. Moszyński 1967, s. 162, ryc. 119A
Radło znalazło swoje miejsce w publikacjach. Jako pierwszy opisał i zilustrował ten zabytek badacz ziemi chełmińskiej, etnograf, archeolog ksiądz dr Władysław Łęga (Grudziądz. Dzieje i kultura z ilustracjami. Grudziądz 1950, s. 64) (Ryc. 2). Następnie zostało zaprezentowane w publikacji znakomitego polskiego etnografa, etnologa Kazimierza Moszyńskiego, w jego monumentalnym dziele „Kultura Ludowa Słowian” (Warszawa 1967, s. 162, il. 119:A) (Ryc. 3). Podobne do radła z Wiewiórek jest radło z Papowa Toruńskiego, które zostało znalezione na łące, w torfie, w 1858 r.
Ryc. 4. Radło ciągnione przez woły
Radło z Wiewiórek (Fot. 5) możemy podziwiać na stałej wystawie archeologicznej „Północna część ziemi chełmińskiej w pradziejach i średniowieczu”, przy ul. Spichrzowej 11.
Fot. 5. Stan wspólczesny. Radło eksponowane na wystawie archeologicznej, fot, M. Kurzyńska
opracowanie: Małgorzata Kurzyńska
Rok 2025 w cyklu "ZABYTEK MIESIĄCA" rozpoczynamy opowieścią z Muzeum Handlu Wiślanego - okraszoną zapachem pierników!
Styczniowy zabytek miesiąca zatrzymuje nas w atmosferze świątecznych wypieków - to forma piernikarska, prezentowana w sali edukacyjnej Muzeum Handlu Wiślanego „Flis”.
Przepis na pierniki przywędrował do nas ze starożytnej książki kucharskiej Apicjusza, w której znajdujemy już przepis na miodownik z dodatkiem pieprzu. W Polsce pierwsze wzmianki o mistrzach piekarskich, którzy trudnili się wypiekaniem pierników pochodzą z XIII wieku ze Świdnicy, o czym wspomina Hans Jürgen Hansen w książce Kunstgeschichte des Backwerks. Geschichte und Entwicklung der Gebäckarten und ihrer Formen (Historia sztuki pieczenia. Historia i rozwój rodzajów ciast i ich kształtów, tł. aut.).
Od wczesnego średniowiecza aż do końca XVIII wieku pierniki, z racji cennych składników, jakie wchodziły w ich skład można było znaleźć tylko na stołach tak zwanej elity, do tego stopnia, że jeszcze pod koniec tegoż wieku XVIII obowiązywał zakaz sprzedaży pierników pospólstwu. Dopiero zastąpienie drogiego miodu syropem cukrowym spowodowało większą dostępność piernikowych wypieków.
Jednak te o szlachetnym składzie każda apteczka dworu szlacheckiego, obok rozlicznych ziół czy owoców smażonych w miodzie, musiała posiadać. One były najbardziej pożądaną przekąską po starce lub syconym miodzie, a jak były cenione, świadczy najlepiej popularny dwuwiersz zanotowany przez Józefa Minasowicza przy końcu XVIII wieku: „Kto nie pije gorzałki i od niej umyka, ten słodkiego nie godzien spróbować piernika". Natomiast jeszcze w XIX wieku na przykład matki wierzyły, iż zjadanie przez dzieci piernikowych liter ułatwi naukę czytania. Ponadto pierniki stanowiły także formę pamiątki, którą pątnicy wracający z pielgrzymki wieszali w domach.
Wraz z udoskonalaniem przepisu na pierniki pojawiła się różnorodność form, w jakich je wypiekano. A te, będące dziełem mistrzów, powstałe głównie z drzewa gruszy i jabłoni, czasem z gliny i kamienia mogą stanowić źródło wiedzy na temat historii miast, w których powstawały pierniki.
Ślady istnienia zdobionych form do wypieku ciast znaleźć można już w starożytnym Rzymie, gdzie do tego celu stosowano naczynia gliniane, czy w średniowiecznych klasztorach. Jednak najstarszą formę służącą do wypieku piernika datuje się na XV wiek, kiedy to wynaleziona została czcionka drukarska a wraz z nią drzeworyt. Już w XVII wieku, to niezbędne dla warsztatów piernikarskich narzędzie zostaje obwarowane ograniczeniami, z których – jak czytamy w ustawie krakowskiego cechu piekarniczego – wynika, iż każdy warsztat mógł posiadać najwyżej osiem klocków do zdobienia pierników. Zakładając, że każdy zdobiony był dwustronnie. Być może stąd wynika szczególny szacunek dla form piernikarskich, które zawieszone na ścianie warsztatu na haczyku pozostawały pod opieką ucznia odbywającego w nim naukę.
I choć pierniki kojarzą się nam z ich zdobieniem, które szczególnie w okresie przedświątecznym staje się tradycyjnym wspólnym zajęciem dla całych rodzin, a dla najmłodszych nie lada atrakcją, to w XVII i XVIII wieku w Warszawie i Elblągu wprowadzono zakaz malowania pierników, tym samym ustępując miejsca formom do ich wypiekania. To one tworzone jeszcze w XVI wieku przez piernikarza, który obowiązany był dowieźć swoich umiejętności podczas egzaminu czeladniczego miały stanowić jedyną formę zdobniczą dla piernika. Tym samym same stając się sztuką.
Jednak, co ciekawe sami piernikarze traktowali rzezanie klocków jako rozrywkę, szczególnie w letnim sezonie, gdy pracy przy wypieku pierników było zdecydowanie mniej, a praca nad formami dawała okazję do wspólnego spędzania czasu.
Każdy z wytwórców drzewo na klocki przygotowywał sam, wybierając te najbardziej twarde, bez sęków, które mogłyby przeszkadzać w prowadzeniu dłuta. Drewno gruszy jest doskonałe do rzeźbienia niewielkich, ze względu na średnicę pnia, precyzyjnych form z dużą ilością szczegółów. Dodatkowym atutem tego rodzaju materiału jest jego szlachetność, która odzwierciedla się w trwałości i kolorze.
Już na przełomie XVI i XVII wieku formami piernikowymi zajmowali się drzeworytnicy i snycerze. I choć profesor Jerzy Remer, wieloletni dyrektor Muzeum Okręgowego w Toruniu sztukę snycerską nazywał bezimienną, to dzięki ich umiejętnościom formy miały tak wiele bogatych i różnorodnych kształtów oraz wzorów. Spowodowało to, że zaczęto pierniki traktować jako ozdobę, która swój atrakcyjny i ciekawy kształt zyskiwała poprzez odciśnięcie ciasta na wyrzeźbionej przez artystę formie. Z kolei badacz toruńskich form piernikowych, Stanisław Dąbrowski w swojej monografii ich dotyczącej oddawał temu rzemiosłu ”harmonję linij, proporcję kształtów” oraz „pewną rękę skończonego artysty i pierwotność ludowego prymitywu”.
Niejednokrotnie przedstawiały one ważne wydarzenia historyczne miasta, w którym wypiekano pierniki, ale też codzienne jego życie – architekturę, ludzi i podobne. Stanowiły też często formę życzenia, jak na przykład nasz zabytek miesiąca, który przyjmuje formę ryby. 
Prezentowana na sali edukacyjnej Muzeum Handlu Wiślanego forma piernikarska pochodzi ze zbiorów Działu Etnografii Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu. Omawiany drewniany klocek w formie ryby ze względu na wyrazisty zarys łusek najpewniej przedstawia karpia, choć potrójna płetwa ogonowa może być myląca. Jednak biorąc pod uwagę, iż okres bożonarodzeniowy nierozerwalnie związany jest z piernikami, a na stołach gości karp możemy domniemywać, iż właśnie tę rybę chciał przedstawić artysta rzeźbiący klocek. Formę tę, o nieznanej proweniencji, cechują wspomniane wyraźnie zaznaczające się łuski, które prowadzone ściętym nożem, tym samym którym artysta rzezał łuki oczu, ust czy piór tworzą sierpowate łuki.
Jednym z najbardziej istotnych symboli ryby jest Chrystus, ale pierniki w tym kształcie odnosiły się także do płodności, szczególnie przedstawiane wraz z kobietą i mężczyzną. Ponadto ryba w kontekście religijnym była też symbolem dostatku, długowieczności i odradzania. Zatem piernik wypiekany w prezentowanej formie mógł nieść za sobą przesłanie czy życzenie dla obdarowanego zdrowia i dobrobytu.
Powszechnie uważa się, iż zaprzestanie produkcji form piernikarskich, a co za tym idzie zmniejszające się zbiory muzealne podyktował wybuch I wojny światowej i pogarszająca się sytuacja ekonomiczna. Jednak ta część rzemiosła artystycznego jakim niewątpliwie były formy do pieczenia pierników, jaką znajdujemy zgromadzoną w muzeach, stanowi tak o historii pierników w ogóle, jak i o przeszłości miast i miejsc, w których powstawały, stając się tym samym bogatym źródłem ikonograficznym.
Źródła:
M. Żywirska, Rzeźbione formy piernikarskie, w: Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1957, t.11, z.2.
Z. Gloger, Encyklopedia staropolska.
M. Mikulska-Wernerowicz, K. Lewandowski, Formy piernikarskie ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Toruniu.
A. K. Jędrzejewska, Pierniki w Kujawsko-Pomorskim.
Opracowanie: Monika Mellerowska
Rok 2024 to wyjątkowy - jubileuszowy rok w Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu. Instytucja obchodzi 140-lecie istnienia. W związku z tym nasz cykl "Zabytek miesiąca" w roku 2024 będzie opowieścią o historii Muzeum i naszych zbiorów w cyklu "14 zabytków na 14 dekad". Zapraszamy do zagłębienia się w historię Muzeum i opowieść o muzealnych zbiorach. W ciągu całego 2024 roku - każdego miesiąca (a w styczniu i grudniu - dwukrotnie) zaprosimy Państwa do podróży w czasie - przybliżać bowiem będziemy historię kolejnych działów Muzeum, rozbudowę muzealnych zbiorów i ich losy.
Nie wiadomo dziś, jaki eksponat zapoczątkował kolekcję działu sztuki, która w tej chwili, po 140 latach działalności Muzeum, liczy blisko 3500 numerów inwentarzowych. Najprawdopodobniej pierwsze zabytki artystyczne (rzemiosło, malarstwo, grafika) pojawiły się w zbiorach już pod koniec XIX wieku – wraz z napływającymi znaleziskami archeologicznymi i numizmatami, które przez wiele dekad stanowiły główną oś muzealnej kolekcji.
Jednym z pierwszych przykładów malarstwa w zbiorach instytucji był obraz Gustava Breuninga (1827-1902) – lokalnego malarza, członka Towarzystwa Starożytności od 1883 roku, zatytułowany „Brama Toruńska w Grudziądzu”, przekazany Muzeum przez autora. O darowiźnie tej powiadamiała codzienna gazeta „Der Gesellige” w dniu 20 kwietnia 1901 roku. Odnotowano ją także w protokole posiedzenia Towarzystwa Starożytności.
1. Gustav Breuning, Widok na Bramę Toruńską, 1901 r., olej na tekturze, własność Muzeum w Grudziądzu
Obraz, przedstawiający wjazd wozu do miasta przez nieistniejącą dziś Bramę Toruńską, opatrzony jest inskrypcją, która informuje, iż 15 marca 1838 roku do grudziądzkiej cytadeli przywieziony został Fritz Reuter – niemiecki poeta, uznawany za prekursora i twórcę poezji dolnoniemieckiej. Scena, znajdująca swoje potwierdzenie w historii, stała się dla Breuninga pretekstem do ukazania widoku nieistniejącej już wówczas bramy, którą rozebrano w końcu XIX wieku. Zabytkowy budynek, stanowiący część średniowiecznych fortyfikacji miasta, położony był w najbliższym otoczeniu domu malarza, a on sam zapewne był jedną z nielicznych osób, które potrafiły odtworzyć jego wygląd. Niestety ani brama, ani kamienica, w której mieszkał Breuning nie przetrwała do naszych czasów. Dziś w jej miejscu znajduje się parking przy siedzibie grudziądzkiego oddziału „Caritas”. Jednym z nielicznych zachowanych wyobrażeń tego fragmentu miejskiej zabudowy jest wspomniany obraz, wyeksponowany obecnie na stałej wystawie historycznej w spichlerzu nr 9.
2. Niezrealizowany projekt budynku Muzeum wraz z planetarium autorstwa Martina Witta z 1904 roku
Stale powiększające się zbiory grudziądzkiego Muzeum wymagały odpowiedniego wyeksponowania, jak i zaplecza magazynowego. Na przestrzeni kilku lat zgromadzone obiekty były kilkukrotnie przenoszone z jednego budynku do drugiego, co – rzecz jasna – wpływało niekorzystnie na ich stan zachowania. Już pod koniec XIX wieku poczyniono starania, aby wybudować specjalny budynek na potrzeby Muzeum, jednakże dopiero zapisana testamentem Gustava Roethego darowizna z 1902 roku pomogła te plany urzeczywistnić. W kolejnych latach szukano dodatkowych sponsorów i darczyńców. Ostatecznie w 1911 roku zabytki umieszczono w specjalnie w tym celu wybudowanym budynku przy ul. Lipowej 28 (obecnie Legionów).
3. Niezrealizowany projekt budynku Muzeum z elewacją neogotycką autorstwa Martina Witta z 1906 roku
W zbiorach grudziądzkiego Muzeum zachowało się kilka projektów, które pokazują, jak zmieniała się architektoniczna wizja Martina Witta – radcy budowlanego, odpowiedzialnego za budowę nowego gmachu. Ogólne założenia przewidywały trzykondygnacyjny budynek o powierzchni użytkowej 882 metry kwadratowe, na której zmieścić się miały przestronne sale wystawowe oświetlane świetlikami w stropie, czytelnie oraz sala odczytowa z balkonem. Na najniższej kondygnacji zamierzono urządzić mieszkanie woźnego, archiwum, pracownię konserwatorską i gabinet dyrektora. Dodatkowo planowano w budynku umieścić także planetarium, jednakże pomysł ten zdecydowanie podnosił koszty budowy, dlatego ostatecznie z niego zrezygnowano.
4. Siedziba Muzeum przy ulicy Lipowej w latach 1911-1956
Druga wersja projektu nie uwzględniała już obserwatorium astronomicznego, jednakże sam wygląd budynku uległ znaczącym przekształceniom. Fasada gmachu miała być wysmukła, utrzymana w neogotyckiej szacie, a powierzchnia użytkowa wzrosła o 50 metrów kwadratowych w stosunku do poprzedniego projektu. Rozwiązania te podnosiły jednakże koszty budowy, co skutkowało oporem niektórych radnych i mieszkańców miasta.
Długo oczekiwany obiekt oddano do użytku w 1911 roku, a jego wygląd zdecydowanie różnił się od wcześniejszych projektów – szczególnie w samej koncepcji architektonicznej. Dwupiętrowy budynek z mansardą, o pałacowej elewacji neorenesansowej szczęśliwie zachował się do naszych czasów. Tak jak przed laty do wejścia ozdobionego portalem prowadzą szerokie schody z balustradą. Dziś w całym budynku mieści się biblioteka miejska, jednakże pierwotnie na parterze wyeksponowane były muzealne zbiory, pierwsze piętro zajmowała biblioteka, na drugim zaś urządzono salę wystaw czasowych.
W 1956 roku zbiory przeniesiono do przystosowanego dla muzealnych potrzeb dawnego klasztoru sióstr benedyktynek, otwierając tym samym nowy rozdział w historii grudziądzkiego muzealnictwa.
Opracowanie: Mateusz Promiński
Naczynie z brązu, tzw. situla (wiadro), jest jednym z pierwszych zabytków, które znalazły się w zbiorach nowo powstałego Muzeum Miejskiego w Grudziądzu, w 1884 r. Zostało pozyskane na jednym z największych cmentarzysk z przełomu er na ziemiach polskich, zlokalizowanym na tzw. szlaku bursztynowym w okolicach naszego miasta, w pobliżu jeziora Rządz, niedaleko koryta Wisły, w miejscu określanym wcześniejszej jako Rządz, obecnie Grudziądz-Rządz. 
1. Wiadro z Rządza- rekonstrukcja malarska C. Florkowskiego, 1884 r.
Naczynie znaleziono prawdopodobnie 22 listopada 1883 r. w trakcie prac polowych. Po zebraniu ziemi którą przykrywano długie kopce z ziemniakami pojawiły się duże czarne plamy. Właściciel majątku Rządz Aron Bohm zawiadomił natychmiast Siegfrieda Angera – przyszłego założyciela Towarzystwa Starożytności (Altertumsgesellsachaft). I tak 22 listopada S. Anger wraz z malarzem C. Florkowskim i Brosigiem przeprowadzili pierwsze amatorskie poszukiwania na tym terenie. 
2. Wyposażenie wiadra- rekonstrukcja malarska C. Florkowskiego. 1884 r.
Warto odnotować pierwsze emocje, które towarzyszyły odkrywcom. Anger wszedłszy na jeden z kopców ziemniaczanych ujrzał czarne plamy na tle żółtego piasku i żwiru i tak zrelacjonował swój pobyt w tym miejscu: „Natychmiast zabraliśmy się do pracy. Naszymi rękoma, laskami i scyzorykami badaliśmy owe stanowiska/ plamy/ i w ciągu godziny w ośmiu wykopach (prawdopodobnie jamach) znaleźliśmy 21 przedmiotów, które w swoim rodzaju były najbardziej interesującymi. Zauważyliśmy, że niektóre z tych wypełnionych mocno sproszkowanym węglem i ze spalonymi kośćmi ludzkimi groby były tylko napoczęte, inne były przecięte, a jeszcze inne były doszczętnie zniszczone. W wielu przypadkach odstępy miedzy grobami ciałopalnymi wynosił 1 do 1,5 metra. Niestety mocno ściemniający się wieczór, zmusił nas do zaprzestania pracy”. 
3. Pierwsza rekonstrukcja naczynia wykonana przez konserwatorów z Muzeum Miejskiego w Grudziądzu, 1890 r.
I tak rozpoczęła się niezwykła historia jednego z największych, najbogatszych cmentarzysk z przełomu er (od II w. p.n.e. do II w. n.e.) w Europie Środkowej. Od 1884 r. rozpoczęły się systematyczne i bardziej profesjonalne badania na tym stanowisku, które trwały do 1889 r. Doprowadziły one do odkrycia 875 obiektów, w tym 829 grobów ciałopalnych jamowych, popielnicowych i jednego szkieletowego.
3. Rekonstrukcja współczesna wykonana przez konserwatora Jarosława Strobina
Zabytki z grobów stały się chlubą Muzeum, które dzięki tym badaniom wzbogaciło się (w latach 1884-1889) o 1620 zabytków. Niestety, prawie cała kolekcja zaginęła w czasie II wojny światowej, ale szczęśliwie ocalało nasze wiadro (być może dlatego, że było uszkodzone!).
4. Fragment ekspozycji z zabytkami z Rządza. Wystawa otwarta w 1899 r., w refektarzu dawnego kolegium jezuickiego
Naczynia te były wytwarzane masowo w warsztatach południowoitalskich, w Capui. Na terenach prowincji rzymskich były powszechnie używane w życiu codziennym, natomiast na terenach „Barbaricum” były przedmiotami luksusowymi, otaczanymi szczególnym pietyzmem. Na koniec złożono w nim spopielałe prochy jego właściciela – wojownika, przedstawiciela lokalnych elit. Do popielnicy włożono rytualnie zgięte dwa miecze, jeden obosieczny, a drugi jednosieczny, umbo i grot oszczepu. Obecnie naczynie możemy oglądać na stałej wystawie archeologicznej „Północna część ziemi chełmińskiej w pradziejach i średniowieczu”.
Opracowanie: Małgorzata Kurzyńska
Na początek - Dział historii - zapraszamy do lektury!
Dokument założycielski Altertums – Gesellschaft Graudenz (Towarzystwo Starożytności w Grudziądzu), 1883 r. 
Dokument zebrania w celu założenia Altertumsgesselschaft Graudenz str. 1, 1883 r.
24 listopada 1883 roku to jedna z najważniejszych dat w dziejach Grudziądza z dziedziny kultury. Tego dnia, w sali zniszczonego w 1945 roku hotelu „Pod Złotym Lwem” (Goldenen Löwen), przy dzisiejszej alei 23 Stycznia, a ówczesnej ulicy Górnotoruńskiej, odbyło się zebranie założycielskie niemieckiego Towarzystwa Starożytności w Grudziądzu (Graudenzer Altertums – Gesellschaft), będącego wówczas zalążkiem planowanego otwarcia muzeum. Odezwa do zainteresowanych przedsięwzięciem mieszkańców i sympatyków kultury, historii oraz sztuki, została podpisana 19 listopada 1883 roku przez dyrektora Gimnazjum Królewskiego w Grudziądzu, dr. Siegfrieda Angera. 5 dni później na spotkanie założycielskie towarzystwa przybyło łącznie 44 osoby, z nadburmistrzem Pohlmannem i drugim burmistrzem Engelem na czele. 
Dokument zebrania w celu założenia Altertumsgesselschaft Graudenz str. 2, 1883 r.
Z tego spotkania zachowało się jednokartkowe, odręcznie spisane pismo, z podpisami wszystkich członków, którzy przystąpili do towarzystwa (sygn. MG/AR/47). Poza władzami miejskimi, możemy pośród nich odnaleźć ludzi kultury i nauki (Froelich, Florkowski, Cuno, Jordan), kupców i fabrykantów (Victorius, Bohm, Scharlock, Mehrlein, Haupt) oraz duchownych (Ebel, Kunert, Laasch). O doniosłości owego wydarzenia niech świadczy obecność na nim najważniejszych elit ówczesnego Grudziądza!
Głównym celem towarzystwa było gromadzenie zbiorów i utworzenie Muzeum, które zostało ostatecznie otwarte w średniej szkole dla dziewcząt w budynku przy dzisiejszej ulicy Klasztornej 9/11 w dniu 15 czerwca 1884 roku (obecnie przychodnia POZ). Wracając do kwestii założenia Towarzystwa Starożytności, w zbiorach Muzeum w Grudziądzu zachował się także pierwszy statut Towarzystwa, zawierający 7 punktów, aktualny do 1920 roku (na górze jest wtórnie umieszczona pieczątka magistratu miasta z datą 19.05.1892 r.). 
Statut Towarzystwa Starożytności 1883 r. str. 1
Na pierwszym zebraniu wyłoniono zarząd Towarzystwa w składzie: przewodniczący – dr Anger, zastępca – Scharlock, sekretarz – Froelich, skarbnik – Schubert, konserwator – Florkowski. 
Statut Towarzystwa Starożytności 1883 r. str. 2
Idea założenia instytucji muzealnej w Grudziądzu zrodziła się dużo wcześniej, już w latach 50 – tych XIX wieku Julius Scharlock, bankier Jacob Bohm i malarz Konstantin Florkowski, rozpoczęli poszukiwania archeologiczne w okolicach Grudziądza i innych miejscowościach powiatu, tworząc prywatne kolekcje, które stanowiły trzon otwartego w 1884 roku muzeum. Z biegiem lat przybywało zabytków na skutek kolejnych odkryć archeologicznych, zakupów i przekazów, a muzeum rozwijało pomyślnie swoją działalność edukacyjno – wystawienniczą w kolejnych budynkach, w latach 1893 – 1898 w pomieszczeniu Gimnazjum Królewskiego przy ul. Sienkiewicza, 1899 – 1912 w refektarzu ratusza i wreszcie od 1912 roku w specjalnie wybudowanym gmachu przy obecnej ul. Legionów. W 1920 roku działalność niemieckiego Towarzystwa Starożytności zawieszono, a w 1921 roku Muzeum otworzyło swoje podwoje, ale już pod szyldem odrodzonego państwa.
Opracowanie: Dawid Schoenwald
Grudniowy zabytek miesiąca to telewizor „Szmaragd 902 OT 1711”. Wśród eksponatów prezentowanych na tymczasowej, trwającej do 18 lutego 2024 roku wystawie „Migawki z przeszłości. Fotografie Grudziądza sprzed 50 lat” umieszczony został należący do zbiorów Muzeum telewizor „Szmaragd 902 OT 1711”. 
Telewizory te produkowane były przez Warszawskie Zakłady Telewizyjne, mieszczące się przy ulicy Matuszewskiej 14. To państwowe przedsiębiorstwo powstało 11 marca 1955 roku, a już w grudniu jako pierwszy model wypuściło na rynek legendarną „Wisłę” składaną jeszcze w całości z radzieckich części na podstawie licencji radzieckiego modelu „Awangarda”.
Jesienią 1957 roku wyprodukowany został pierwszy odbiornik telewizyjny polskiej konstrukcji o nazwie „Belweder”, a w dwa lata później na jego bazie 14-calowy „Turkus” oraz 17-calowy „Szmaragd”.
W 1961 roku w produkcji wprowadzono szereg innowacji m.in. nową technikę odchylania dla kineskopów 900, co sprawiło, że telewizory mogły mieć obudowę płytszą niż wcześniejsze modele, oraz nową częstotliwość pośrednią 38 MHz. Przedstawicielami tych unowocześnionych modeli były "Klejnot" z kineskopem 21” oraz "Szmaragd 901". Następcą tego ostatniego był posiadający już w pełni obwody drukowane przedstawiany na naszej wystawie „Szmaragd 902 OT 1711”.
Czarno-biały odbiornik telewizyjny „Szmaragd 902 OT 1711” pozwalał na odbiór dziesięciu kanałów telewizyjnych (choć w Polsce do 1970 roku działał tylko jeden kanał). Odbiornik ten powstawał w tym samym czasie, co telewizory „Turkus” i „Jantar”, dzieli więc z nimi zbliżone rozwiązania konstrukcyjne. Choć modele te oraz ich warianty, różnią się między sobą, to opracowano je przy wykorzystaniu części i elementów zastosowanych w konstrukcji pierwszego polskiego odbiornika telewizyjnego „Belweder”.
Zmodernizowany „Szmaragd model 902” wyposażony został w 12 kanałowy przełącznik i 17-calowy kineskop dający obraz o wymiarach 370 mm x 280 mm. Wyposażono go w pilota przewodowego umożliwiającego zmianę kontrastu i jaskrawości obrazu. Posiadał 17 lamp elektronowych. Zasilany był sieciowo prądem zmiennym, oraz posiadał wbudowany magnetoelektryczny głośnik.
Przełom lat 50. i 60. XX wieku dał początek dynamicznemu rozwojowi telewizji w Polsce. Z początkiem lat 60. Program telewizyjny nadawany w różnej formie przez działające samodzielnie regionalne stacje telewizyjne został scentralizowany. Początkowo w stosunkowo nielicznych gospodarstwach domowych pojawił się nowy „członek rodziny” – telewizor.
Opracowanie: Sławomir Kwiatkowski
W listopadzie zapraszamy do Działu archeologii: wyposażenie grobu dziecka (grób 154) z wczesnośredniowiecznego cmentarzyska szkieletowego w Grucznie, stan. 1, pow. świecki.
Jedną z ciekawszych kolekcji w zbiorach działu archeologii jest kolekcja z wczesnośredniowiecznego cmentarzyska w Grucznie (stan. 1). Z tym stanowiskiem, i z tą kolekcją, nierozerwalnie wiąże się nazwisko Mariana Tuszyńskiego. Badacz ten rozpoczął pracę w grudziądzkim Muzeum 16 listopada 1961 r., niespodziewanie w listopadzie (17 XI) 1966 r. nagła śmierć przerwała tę pięknie rozwijającą się działalność badawczą. Niekwestionowaną zasługą tego badacza było rozpoznanie w połowie jednego z najciekawszych stanowisk szkieletowych, wczesnośredniowiecznych, na Pomorzu Wschodnim, stanowiska 1 w Grucznie. Na 490 pochówków M. Tuszyński rozpoznał 248.
Ryc. 1. Wyposażenie grobu 154. R. Boguwolski, L. Hyss, Biżuteria średniowieczna z cmentarzyska w Grucznie, Grudziądz, 2005, s.16.
Ryc. 2. Srebrny naszyjnik. Fot. I. Ledwożyw, K. Sadowski
Ryc. 3. Bransoleta szklana z grobu 154. Fot. A. Janowski
Ryc. 4. Branosleta ołowiana z grobu 154. Fot. G. Szukay
Ryc. 5. pierścionek z brązu. Fot. I. Ledwożyw, K. Sadowski
Ryc. 6. Kolia złożona z paciorków szklanych. Fot. I. Ledwożyw, K. Sadowski
Po jego śmierci badania na cmentarzysku kontynuował Ryszard Boguwolski. Wśród pochówków znalezionych przez M. Tuszyńskiego na uwagę zasługuje grób dziecka, określony jako 154. Po inwentarzu zachowanym w grobie (ryc.1) przypuszczamy, że była to dziewczynka, w wieku 7-8 lat. W grobie znaleziono srebrny naszyjnik (ryc. 2), dwie bransolety - szklaną (ryc. 3) i ołowianą (ryc.4), pierścionek z brązu (ryc. 5), nóż żelazny, fragmenty brakteatu. W okolicach kręgów szyjnych znajdowała się kolia szklana złożona z 139 paciorków (ryc. 6).
Niektóre z tych przedmiotów były importami, jak chociażby bransoleta szklana, która zdobiła lewą rękę dziecka i należy do okazów unikatowych (ryc. 3). Wykonana z przezroczystego niebieskiego szkła, w przekroju płasko-wypukła, na powierzchni zdobiona reliefowym zygzakiem z żółtego nieprzezroczystego szkła. Na przegub prawej ręki nałożono bransoletę ołowianą (ryc. 4). Została wykonana z dwóch równych części połączonych zawiasami. Jej średnica wynosi 4,5 cm, a szerokość 2,2 cm. Na całej powierzchni na tle rytych linii występuje wypukły ornament roślinny. Pierścionek znaleziony przy prawej dłoni należy do form prostych i dość często spotkanych na cmentarzyskach wczesnośredniowiecznych, został wykonany z brązu, z taśmy o końcach zachodzących na siebie. Na całej powierzchni występuje punktowy ornament geometryczny (ryc. 5). Do akcesoriów typowych i powszechnych u dorosłych należały noże żelazne, jak się okazuje i noże wkładano również do grobów małych dzieci. Nóż z grobu 154 miał łukowate ostrze, prosty tylec i jednostronnie wyodrębniony trzpień. Najpopularniejszą ozdobą zarówno w grobach dorosłych i dzieci były paciorki szklane łączone w kolie lub naszywane na odzież. W kolii z grobu 154 przeważają paciorki w kolorze żółtym, zielonym (ryc. 6). Możemy sobie wyobrazić jak wyglądała dziewczynka, która nosiła te piękne przedmioty dzięki rekonstrukcji malarskiej Joanny Glinkowskiej-Kowalewskiej (ryc. 7). 
Ryc. 7. Rekonstrukcja malarska stroju i ozdób noszonych w XII w. Wyk. J. Glinkowska- Kowalewska
Grób 154 zostanie przedstawiony w monografii ”WCZESNOŚREDNIOWIECZNE CMENTARZYSKO SZKIELETOWE W GRUCZNIE NA POMORZU WSCHODNIM – BADANIA XIX W. – XX W.”
Projekt dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego, realizowany jest w latach 2023-2024 r. Instytucją prowadzącą projekt jest Instytut Archeologii UMK w Toruniu, a Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu jest partnerem projektu.
Okrojone wyposażenie z grobu 154 (naszyjnik, pierścionek, kolia ze szkła) możemy oglądać w specjalnie przygotowanej gablocie – na stałej wystawie archeologicznej przy ul. Spichrzowej 13/15. Gablota opatrzona jest rekonstrukcją malarską Joanny Glinkowskiej-Kowalewskiej. Pozostałe zabytki min. bransoleta szklana i ołowiana są przedmiotem specjalistycznych badań realizowanych w ramach przygotowywanej publikacji.
Źródło: R. Boguwolski, L. Hyss, Biżuteria średniowieczna z cmentarzyska w Grucznie, Grudziądz 2005 r.
Opracowanie: Małgorzata Kurzyńska
Październik 2023 r. w cyklu "Zabytek miesiąca" to wizyta w Dziale wojskowości, gdzie przyjrzymy się ładownicy jazdy saksońskiej. 
Ładownica jazdy saksońskiej z początku XIX wieku.
Najbardziej charakterystycznym elementem jest pokrywa ładownicy. Wykonana z blachy mosiężnej, pośrodku której znajdują się cztery skrzyżowane sztandary. Skierowane po dwa w każdą stronę. Pod sztandarami znajdują się dwie lufy armatnie oraz gałązki. Najważniejszą częścią tych elementów jest tarcza po środku. Znajduje się na niej bowiem herb Saksoni (herb Ruciny, Rautenkranzwappen). Herb to trójkątna tarcza herbowa pod koroną królewską, zwieńczoną krzyżem. Tarcza podzielona jest pięcioma pasami złotymi i pięcioma czarnymi. W poprzek od lewej, ku prawej biegnie pas, symbolizujący gałązkę ruty (w barwach jest w kolorze zielonym). Ładownica wewnątrz obita jest czarną skórą. Po bokach stylizowane głowy kobiece.
Oprac.: Mariusz Żebrowski
We wrześniu zabytkiem miesiąca jest polski banknot o nominale 1000 złotych z wizerunkiem Mikołaja Kopernika z 1982 roku.
Banknot wchodzi w skład liczącego blisko tysiąc obiektów zbioru pieniądza papierowego, który znajduje się w kolekcji Gabinetu Numizmatycznego grudziądzkiego Muzeum. Bieżący rok 2023 obchodzony jest w Polsce jako „Rok Mikołaja Kopernika” (1473-1543) – wybitnego astronoma, matematyka, ekonomisty, prawnika i lekarza. Jest to więc doskonała okazja do przybliżenia zabytku, który uhonorowuje tego słynnego uczonego. Jednocześnie banknot tysiączłotowy, dla wielu dobrze pamiętany do dziś, jest jednym z symboli ostatnich kilkunastu lat Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, używanym jednak także po transformacji ustrojowej, w pierwszych latach III Rzeczpospolitej. 
Prezentowany banknot był drugim polskim pieniądzem papierowym w XX stuleciu, którego motywem był Mikołaj Kopernik. Należał on do serii „Wielcy Polacy”, którą wprowadzono w obieg w połowie lat 70. 1000 zł posiadało trzy serie emisyjne: 2 lipca 1975 roku, 1 czerwca 1979 roku oraz 1 czerwca 1982 roku. Projektantem banknotu był Andrzej Heidrich. Pozostawał on najwyższym nominałem do roku 1977, kiedy wprowadzono 2000 zł z Mieszkiem I. Równocześnie jednak w obiegu pozostawał poprzedni wzór banknotu z Kopernikiem (do 1978 r.). W portfelach Polaków gościł do połowy lat 90. ubiegłego wieku. Wówczas przeprowadzono denominację waluty, a „kopernikańskie” 1000 zł wymieniano na równowartość 10 groszy. Współcześnie mówi się o możliwości wyemitowania banknotu tysiączłotowego, ale z pewnością już nie z Kopernikiem, gdyż obecne polskie pieniądze papierowe prezentują wyłącznie historycznych władców Polski.
Na awersie widnieje popiersie Mikołaja Kopernika. U góry, od lewej strony nazwa emitenta: NARODOWY BANK POLSKI. Poniżej nominał – 1000 (występuje także w dolnym, lewym rogu) i słownie: TYSIĄC ZŁOTYCH oraz miejsce i data emisji (prezentowany obiekt pochodzi z ostatniej, trzeciej). Centralnie w dolnej części banknotu orzeł ustalony dla godła Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Po bokach podpisy głównego skarbnika Narodowego Banku Polskiego oraz prezesa. To ostatnie stanowisko piastował wówczas Stanisław Majewski. Pod orłem zamieszczono serię i numer banknotu. Te informacje występują także w górnej, lewej części banknotu.
Rewers powtarza niektóre dane z awersu, m.in. nazwę emitenta oraz nominał. Jego głównym motywem jest natomiast kopernikański układ heliocentryczny oraz astrolabium. U dołu mały napis: BILETY NARODOWEGO BANKU POLSKIEGO SĄ PRAWNYM ŚRODKIEM PŁATNICZYM W POLSCE. Tło obu stron wypełniają gilosze autorstwa Jerzego Kamińskiego. 
Banknot wykonano w technice wklęsłodruku. Posiada wymiary 138 x 63 mm. Druk inskrypcji na awersie i rewersie w kolorze ciemnoniebieskim, fioletowym i żółtym, a w przypadku poddruku wykorzystano kolory żółty i jasnoniebieski. Banknot wyprodukowała Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych. Pozostawał w obiegu do 31 grudnia 1996 roku, a do końca 2010 roku istniała możliwość jego wymiany na obecnie obowiązujące środki płatnicze w Polsce.
Prezentowany banknot jest szczególny. Został opatrzony okolicznościowym nadrukiem związanym z grudziądzkimi obchodami 530. rocznicy urodzin Kopernika (2003 r.) oraz 480. rocznicy wygłoszenia przez uczonego w Grudziądzu jednej z wersji jego traktatu o monecie –„Modus cudendi monetam” (2002 r.). Nadruki umieszczono zarówno na awersie, jak i rewersie, w miejscu oryginalnie wolnym od inskrypcji, gdzie znajduje się znak wodny w postaci orła.
Opracował: Paweł Nastrożny
Zabytek miesiąca w sierpniu 2023 r. - zaglądamy na stałą wystawę Muzeum Handlu Wiślanego. Zabytkiem sierpnia jest srebrny pamiątkowy dzban ufundowany przez Zrzeszenie Cechów Germania z Prus Zachodnich.
Dzban pochodzi ze zbiorów Działu Historii, eksponowany jest obecnie na stałej wystawie Muzeum Handlu Wiślanego poświęconej grudziądzkiemu przemysłowi.
Początki cechu piekarskiego w Grudziądzu sięgają czasów średniowiecza. Najstarszy dokument potwierdzający istnienie cechu pochodzi z 1355 r. Jest nim odpis przywileju na prowadzenie hal sprzedaży chleba w Grudziądzu przetłumaczony z łaciny na język niemiecki.
W niedzielę, 24 września 1905 r., miały miejsce obchody 550. rocznicy powstania cechu piekarskiego w Grudziądzu. O tym jak przebiegały uroczystości możemy się dowiedzieć ze wzmianki prasowej z Gazety Grudziądzkiej z 26 września 1905 r. : - W niedzielę obchodził tutejszy cech piekarski uroczystość 550 – letniego istnienia. Uroczystość rozpoczęła się pochodem przez miasto od strzelnicy do „Tivoli”, gdzie nadburmistrz p. Kühnast wygłosił do uczestników przemowę. W pochodzie brały udział również inne tutejsze cechy.
Na powierzchni dzbana zauważyć możemy trzy wygrawerowane inskrypcje. Pierwsza z nich określa cel i okazję wręczenia pamiątkowego przedmiotu.
W tłumaczeniu z j. niemieckiego brzmi następująco:
1355-1905
Grudziądzkiemu cechowi piekarskiemu
dla upamiętnienia jubileuszu 550. rocznicy
powstania
Zrzeszenie Cechów Germania Prusy Zachodnie
Gustav Karow
Przewodniczący
24.9.1905
Napis wieńczy godło cechowe piekarzy. Przedstawia lwy w pozycji pionowej wsparte na postumentach w kształcie liści akantu. Lwy w obu łapach trzymają wypiek w formie precla. Nad lwami skrzyżowane miecze oraz korona otwarta.
Druga inskrypcja w tłumaczeniu brzmi: Mocni w wierności
Na trzecim grawerunku wymienione zostały miejscowości, z których pochodzili fundatorzy pamiątkowego dzbana. Są to kolejno: Gdańsk, Tczew, Malbork, Elbląg, Toruń, Susz, Brodnica, Sztum, Nowe, Nowy Dwór Gdański, Wejherowo, Wałcz, Czarne, Lubawa, Kościerzyna, Skarszewy, Puck, Jastrowie, Chełmno, Tolkmicko, Mirosławiec, Kwidzyn, Chojnice, Czersk, Starogard Gdański, Lędyczek, Wąbrzeźno, Chełmża, Gniew.
oprac.: P. Krygier
Lipiec – czas wakacji, wytchnienia i zasłużonego odpoczynku. Dlatego też w tym miesiącu wyruszmy nad wodę wraz z „Kobietą w kostiumie kąpielowym” Tymona Niesiołowskiego.
„Kobieta w kostiumie kąpielowym” – obraz Tymona Niesiołowskiego, jednego z najciekawszych malarzy XX wieku, z 1956 roku ujmuje letnim nastrojem, swobodą i prostotą, można by rzec – wakacyjnym luzem. Dzieło o wymiarach 73 cm wysokości na 59,5 cm szerokości, namalowane farbami olejnymi na płótnie, utrzymane w konwencji typowej dla powojennej twórczości artysty, charakteryzuje – mimo realizmu przestawienia – dość znacząca synteza formalna. Zamkniętą w kształcie stojącego prostokąta kompozycję opracowano schematycznie: płaskie i jednorodne plamy koloru obwiedziono czarnym konturem, podkreślając stylizację formy i jej dekoracyjność. Czystość barwy, uproszczenie kształtu i samego tematu przedstawienia, przy jednoczesnym pominięciu wartości światłocieniowych i tonalnych, sprowadza dzieło malarskie do roli czytelnego komunikatu. Plakatowy w swym charakterze obraz jest w istocie zapisem szybkim i prostym, który – mimo świadomej stylizacji – odwołuje się do rzeczywistości. Ten uproszczony realizm, wzięty w rygor konturu zwraca uwagę doskonałością rysunku, miękkością linii oraz kolorystycznym wysmakowaniem. 
Oto młoda kobieta, smukła i opalona, przysiadła na stopniach pomostu na tle lazuru i błękitu, wyobrażających wodę i niebo. Sylwetka kobiety, umieszczona centralnie na płaszczyźnie pola obrazowego, skadrowana została tak, aby wrażenie konfrontacji z widzem było sugestywne. Podkreśla to także konstrukcja pomostu, w który wkomponowano postać – pierwszy stopień schodków, na którym opiera stopy kobieta, pokrywa się z dolną krawędzią pola obrazowego, stanowiąc swoistą ramę kompozycyjną. Pozorna swoboda przedstawienia mimochodem ustępuje, mamy bowiem wrażenie, że kobieta pozuje – pozuje tak, jak do wakacyjnej fotografii, a jej upozowanie naznaczone jest pewną powściągliwością. I przeświadczeniem, że jest oglądana – tak przez malarza, jak i przez widza. Wakacyjny negliż postaci budzi swego rodzaju konsternację – nie jest to bowiem klasyczny akt, lecz malarski zapis wodnego relaksu, wobec którego stajemy niczym baczni obserwatorzy.
Mocny kontur, stosowany przez Niesiołowskiego niezwykle chętnie, zamyka w sobie plamy barwne – dość często silnie skontrastowane. I w tym przypadku karnacja dziewczyny oraz czerwień jej stroju kontrastuje z chłodnym tłem przedstawienia. Sygnatura autora, który podpisał płótno swym imieniem „Tymon” znajduje się u dołu obrazu z prawej strony. Zdaje się, że nie jest to miejsce przypadkowe – podpis na stopniu jest niczym ślad autora, który nie tylko podpisał swój obraz, ale zaznaczył także na nim swoją obecność.
Tymon Niesiołowski (1882-1965) to bez wątpienia jeden z najwybitniejszych artystów, których prace weszły w skład Galerii Współczesnego Malarstwa Pomorskiego. Uczeń wybitnych malarzy: Józefa Mehoffera, Teodora Axentowicza i Stanisława Wyspiańskiego, wraz z Stanisławem Borysowskim, Bronisławem Jamonttem oraz Jerzym Hoppenem był założycielem toruńskiego Wydziału Sztuk Pięknych. Jedną z nadrzędnych wartości sztuki dla Niesiołowskiego była dekoracyjność. Nie bez znaczenia jest fakt, iż swoją edukację artystyczną rozpoczął w 1898 roku w Szkole Przemysłowej we Lwowie na oddziale malarstwa dekoracyjnego, a przez całe życie pozostawał pod wpływem niezwykle dekoracyjnej sztuki Wyspiańskiego, który twierdził, że obraz dobry, to obraz dekoracyjny. Zgodnie z reliefizmem – teorią wypracowaną w latach powojennych przez malarza, syntetyczne kształty oparte na silnych kontrastach barwnych, obwiedzione zostały grubym konturem. Zabieg ten skutecznie pozbawia przedstawienie cech realistycznych na rzecz stylizacji, która czyni dany obraz estetycznym. Nie ulega wątpliwości, iż tajemnicza kobieta w plażowej stylizacji przedstawiona została konwencjonalnie i harmonijnie. Pozbawiona cech indywidualnych, imienia, charakteru i osobowości staje się esencją uniwersalnej, choć powierzchownej kobiecości. Nie zapomina jednak Tymon o pewnej głębi. Mimo, iż kobieta spogląda na widza, zdaje się, że jej oczy – abstrakcyjne ciemne kropki – patrzą z pewną dozą nieśmiałości. Patrzą na widza, ale i w głąb samej siebie, prowokując i onieśmielając ubranych widzów w muzealnej sali.
Tekst: Mateusz Promiński
Zabytek miesiąca w czerwcu 2023 r. to pocztówka ze zbiorów Działu historii, prezentująca restaurację Böslerhohe na Strzemięcinie.
Pocztówka o wymiarach 8,6 x 13,6 cm, która wydana została w 1915 roku w Grudziądzu przez M. Jakubowskiego, przedstawia front restauracji umieszczonej na skarpie wzgórza strzemięcińskiego. Budynek wzniesiony został w 1900 roku otrzymując nazwę Böslerhohe na cześć jego ówczesnego właściciela Böslera. W okresie międzywojennym nazywana była po prostu restauracją Strzemięcin.
Budowlę charakteryzowały liczne drewniane podcienia nawiązujące klimatem do szwajcarskich domostw. Budynek umieszczony pośród bujnej roślinności opadającej ku rzece skarpy, potrafił nadać temu miejscu rangę idealnego dla towarzyskich czy rodzinnych spotkań.
W restauracji odbywały się również koncerty, zabawy i dancingi. Oprócz gastronomicznych doznań odwiedzający restaurację goście mogli także skorzystać z tarasu, z którego rozciągał się przepiękny widok na dolinę Wisły. Trasa spacerowa z Grudziądza do restauracji biegła nie tylko drogą lądową. Kursował tutaj również statek rzeczny łączący restaurację ze znajdującym się przy ujściu Trynki do Wisły Placem Portowym.
Pomimo przepięknych walorów widokowych lokalizacja budynku na stoku skarpy okazała się niefortunnym pomysłem. W 1915 roku osunęła się ziemia kilkadziesiąt metrów na prawo od budynku. Powodzie występujące w latach 1925-27 doprowadziły do podmycia skarpy i występowania dalszej destabilizacji gruntu. Pomimo zagrożenia, w 1930 roku budynek został wydzierżawiony Stanisławie Kirstein, wdowie po burmistrzu Radzyna. W 1931 roku nastąpiła dalsza degradacja stoku i osunięcia się ziemi kilkadziesiąt metrów na lewo od restauracji. W 1938 roku podjęto decyzję o ostatecznym rozebraniu niestabilnego budynku.
opracowanie: Sławomir Kwiatkowski
W maju 2023 przyjrzymy się zabytkom z Działu archeologii.
Zabytki pozyskane w trakcie badań archeologicznych w Plemiętach (gm. Gruta), stanowią relikt późnośredniowiecznego, zniszczonego w początkach XV wieku, gródka rycerskiego. Badania wykopaliskowe prowadzone na tym stanowisku w latach 1974-1977 wykazały istnienie śladów stosunkowo dobrze zachowanej, dolnej kondygnacji drewnianej wieży mieszkalno-obronnej. Badanie jej wnętrza ujawniły fakt gwałtownego zniszczenia tego obiektu, spowodowanego zbrojnym napadem i pożarem, w wyniku którego w ruinie gródka zachował się żelazny osprzęt samego budynku m.in. klucze, których pozyskano 12 egzemplarzy.
Na stałej wystawie „Średniowieczny gródek rycerski w Plemiętach” prezentujemy kilka takich obiektów. Jest to m.in. klucz (fot. 1), o romboidalnym uchwycie, osadzonym na lasce zwężającej się ku dołowi, o długości 18,7 cm. Pióro klucza jest odkute w formie prostokąta o grubości 0,4 cm. Na bokach pióra znajduje się pięć różnorodnych nacięć, w tym w formie krzyża, półowalu oraz trzy proste o różnej głębokości. Elementem zdobniczym obiektu są podwójne i potrójne żłobki poprzeczne na lasce i uchwycie. Kolejnym zabytkiem jest klucz (fot. 2) o uchwycie kształtu pierścieniowatego oraz zwężającej się ku dołowi lasce, o długości 18,9 cm. Pióro kształtu prostokątnego ma sześć zróżnicowanych wcięć oraz masywny grzbiet w formie okrągłej w przekroju sztabki. Oba zabytki to klucze piórowe do zamków drzwiowych o masywnej i pełnej lasce, uchwycie romboidalnym i pierścieniowatym pozyskane podczas badań archeologicznych w 1975 r. z wykopu II/75, działka B, warstwa VI. Oprócz kluczy do zamków drzwiowych pozyskano również klucz tzw. hakowy do zasuw drewnianych oraz klucz do kłódki.
Fot. 1 Klucz o romboidalnym uchwycie, XV wiek, żelazo.
Fot. 2 Klucz o pierścieniowatym uchwycie, XV wiek, żelazo.
Oprac.: Ilona Sulik-Kurowska
Zabytek falerystyczny – Odznaka Pamiątkowa Więźniów Ideowych, II RP - zabytek miesiąca w kwietniu 2023 r.
Wśród eksponatów o charakterze falerystycznym znajdujących się w zbiorach Gabinetu Numizmatycznego Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu, odnaleźć można szereg obiektów z okresu II Rzeczpospolitej. Wartym uwagi jest Odznaka Pamiątkowa Więźniów Ideowych, niekiedy określana też Odznaką Związku Byłych Więźniów Ideowych.
Została ustanowiona dla uhonorowania ogółu osób polskiej narodowości, które w okresie lat 1914-1921 przebywały w różnego rodzaju więzieniach (aresztach, miejscach internowania, twierdzach oraz na przymusowych zsyłkach) zorganizowanych przez władze wojskowe lub cywilne jakiegokolwiek z państw zaborczych Rzeczpospolitej, tj. Niemiec, Rosji lub Austrii. W docelowy szereg potencjalnych wyróżnionych włączono dodatkowo osoby przebywające w więzieniach innych krajów, jeżeli powodem kary była ich działalność zmierzająca do odbudowy polskiej państwowości lub utrwalenie niepodległości podczas walk o ostateczny kształt granic Polski. Ponadto o otrzymanie odznaki mogły występować osoby, które jeszcze po roku 1921 były internowane za swoje działania propolskie..png)
W 1927 roku zorganizowano pierwszy zjazd byłych więźniów ideowych, podczas którego uformował się stały komitet organizacyjny. Podjęto wówczas pewne decyzje. W czasie drugiego zjazdu rok później, 10 listopada w Warszawie, pod przewodnictwem gen. Kazimierza Sosnkowskiego doszło do sformułowania statutu odznaki. Określono zasady jej przyznawania i powołano kapitułę. Jej prezesa (pierwszym został Józef Piłsudski) wybierano decyzją walnego zjazdu byłych więźniów ideowych, a członkami kapituły było łącznie 12 osób, w tym czterech zastępców powoływanych przez prezesa.
Każdy chętny do otrzymania odznaki zobowiązany był do złożenia podania wraz z życiorysem i poświadczonymi kopiami dokumentów odnoszących się do faktu uwięzienia czy internowania. Wniosek musiał zostać dodatkowo potwierdzony przez co najmniej dwie osoby, których praca na rzecz niepodległości była powszechnie znana i doceniana. Po zapoznaniu się z podaniami kapituła rekomendowała prezesowi imienne listy kandydatów do odznaczenia.
Odznaka posiada formę jednoczęściową i jednostronną. Stanowi ją ośmioboczna tarcza, w którą wpisany jest krzyż. W centrum znajduje się orzeł z rozpostartymi skrzydłami, osadzony na literze „W” („Więzień”), a jego korpus tworzy litera „I” (Ideowy) – całość wpisana w kształt owalu. Pod literą „W” umieszczono miniaturowych rozmiarów znak wytwórcy – Mennicy Państwowej. Wymiary odznaki to 34,0 mm wysokości i 32,6 mm szerokości. Została wykonana ze srebrzonego i oksydowanego tombaku. Noszono ją na lewej piersi na mundurze lub garniturze, przyczepioną za pomocą nakrętki. Uhonorowany Odznaką Pamiątkową Więźniów Ideowych otrzymywał także okolicznościowy dyplom. Prawo noszenia odznaki przez żołnierzy zatwierdził Minister Spraw Wojskowych 19 lutego 1929 roku.
Ciekawostkę stanowi fakt, że w starszych opisach muzealnych odznaka ta funkcjonowała jako wyróżnienie przyznawane obrońcom stolicy Polski, a ściślej pod nazwą… „Za Warszawę”, prawdopodobnie ze względu na literę „W” znajdującą się w jej formie.
opracowanie: Paweł Nastrożny
Figura Matki Boskiej Skępskiej - to marcowy zabytek miesiąca.

Figura Matki Boskiej Skępskiej, drewno lipowe, polichromowane, złocone i srebrzone, warsztat Miłkowskich, 1841 r.
Fot. Sadowski
W zbiorach działu etnografii grudziądzkiego Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi znajduje się wyjątkowy przykład dawnej sztuki ludowej, jakim jest figura Matki Boskiej Skępskiej (MG/E/122). Ta pełnoplastyczna rzeźba pochodząca wg umieszczonej na spodzie cokołu daty z 1841 roku, zakupiona została do zbiorów muzealnych przez ks. dr. Władysława Łęgę w miejscowości Ostrowite na ziemi chełmińskiej.
Rzeźba o wysokości ok. 80 cm wykonana została z drewna lipowego, które pokryte zostało gruntem kredowo-klejowym, polichromią oraz złoceniem i srebrzeniem. Figura jest kopią czczonego w sanktuarium maryjnym na ziemi dobrzyńskiej wizerunku Matki Boskiej Skępskiej, w charakterystycznym dla rzeźby ludowej modelu obrazowania. Przedstawia ona ukazaną w pełnej postaci młodzieńczą Marię ze złożonymi na wysokości piersi rękoma. Głowa Marii z przymkniętymi powiekami jest lekko skierowana ku dołowi Rozpuszczone włosy Madonny spływają na tył płaszcza. Przedstawienie Matki Boskiej Skępskiej odwołuje się do swojego gotyckiego pierwowzoru z 1496 roku, ukazującego Marię w ikonograficznym typie Służebnicy w Świątyni – opartym na apokryficznych tekstach, w których mowa jest o oddaniu małej Marii na służbę w Świątyni Jerozolimskiej. Spoczywająca na skroniach Marii kabłąkowa korona, złocona sukienka oraz dodany w formie aplikacji srebrzony sierp księżyca, to elementy, które w kulcie cudownej figury pojawiły się po koronacji wizerunku w 1755 roku – przydając wizerunkowi nową warstwę znaczeń i ukazując ją jako Niewiastę Apokaliptyczną.
W tym schemacie obrazowania wizerunek funkcjonował w rzeźbie ludowej przez stulecia, obfitując w niezliczoną ilość rzeźbiarskich parafraz, rozsianych po kościołach, kaplicach i kapliczkach ziemi dobrzyńskiej, Kujaw, Mazowsza, a także przenikając wraz z pielgrzymującymi do Skępego pątnikami na tereny ziemi chełmińskiej (przykładem siły oddziaływania dobrzyńskiego sanktuarium na przyległy teren ziemi chełmińskiej jest zachowany feretron z figurą skępskiej Madonny w kościele w podtoruńskim Kaszczorku) czy Kurpi. Warto dodać, że figurę Matki Boskiej Skępskiej zabierali ze sobą także powstańcy styczniowi zsyłani na Syberię. Ten najpopularniejszy w rzeźbie ludowej motyw, stał się wręcz ikonicznym i powszechnie kojarzonym z polską sztuką ludową.
Pochodząca ze zbiorów muzeum w Grudziądzu rzeźba jest sygnowana na spodzie cokołu literą „M”. Ta sygnatura, a także analiza stylistyczna i formalna, pozwala powiązać rzeźbę z działalnością rodu Miłkowskich. Według przekazu ustnego, działalność artystyczną rozpoczął urodzony w Tupadłach Jakub Miłkowski, żyjący w latach 1810 – 1888. Według wspomnianej tradycji, nestor rzeźbiarskiego rodu, miał wspiąć się na ołtarz w skępskim kościele, dokładnie przyjrzeć cudownej figurze i w konsekwencji rzeźbić najbliższe oryginałowi figury Marii. Rzeźby Jakuba Miłkowskiego, jak i kolejnych jego następców, cieszyły się niesłabnącym zainteresowaniem ze strony odbiorców wiejskich i mieszkańców miasteczek. Były także pracami najdoskonalszymi pod względem precyzji wykonania – lokując wykonane przez członków rody Miłkowskich rzeźby w kręgu warsztatów o charakterze cechowym.
Figura Matki Boskiej Skępskiej z grudziądzkich zbiorów wykazuje najbliższe analogie stylistyczne z figurą znajdującą się na ołtarzu kaplicy w skępskim Borku. Niewykluczone, że może być dziełem Macieja Miłkowskiego (1819-1888) – niemniej jednak hipoteza ta wymaga dalszych badań nad całą spuścizną artystyczną rodu Miłkowskich.
Przez wieki cudowna figura skępskiej Madonny uchodziła za wizerunek acheiropoietyczny – to jest - niestworzony ludzką ręką. Wyrazem tego przekonania są słowa pieśni ułożonej przez ks. Józefa Pielaszewskiego „Cudowna Skępska Maryjo Nasza”, w której padają słowa: „figury ludzka dłoń nie robiła, w Poznaniu cudem znajdziona”. Pierwszym na gruncie nauki polskiej omówieniem tego zagadnienia jest artykuł autorstwa Łukasza Ciemińskiego – historyka sztuki i etnografa grudziądzkiego Muzeum, który opublikowany został w Literaturze Ludowej, vol. 66 (2022), no. 4. Lektura tego tekstu (link poniżej) pozwala na głębszą refleksję nad fenomenem kultu figury Matki Boskiej Skępskiej, której artystyczna parafraza stanowi cenny dla naszego Muzeum zabytek.
https://apcz.umk.pl/LL/article/view/42799/34945
tekst: Łukasz Ciemiński
W lutym 2023 zabytkiem miesiąca są kobiece rzeźby Iwony Langowskiej.
Poza Galerią Współczesnego Malarstwa Pomorskiego – niezwykłą kolekcją obrazów artystów pomorskich, związanych z naszym regionem od 1945 roku, w zbiorach działu sztuki grudziądzkiego Muzeum znajduje się także niewielka kolekcja rzeźb współczesnych twórców. Ze względu na różnorodny charakter zbioru oraz ograniczone przestrzenie ekspozycyjne nie jest on na co dzień udostępniony zwiedzającym. Dlatego też w ramach kolejnego zabytku miesiąca przyjrzyjmy się rzeźbom toruńskiej artystki Iwony Langowskiej.
I. Langowska, Baby I, ok. 1980, terakota, wł. Muzeum w Grudziądzu
Dwie rzeźby – Tors z terakoty oraz Baby I – powstały około 1980 roku i już w roku następnym znalazły się w zbiorach grudziądzkiego Muzeum. Obie wykonane zostały z terakoty, czyli ceramicznej materii, powstałej z wypalonej gliny, nieszkliwionej, której brunatna barwa oraz chropowata powierzchnia przywołuje organiczne skojarzenia.
I. Langowska, Tors z terakoty, ok. 1980, terakota, wł. Muzeum w Grudziądzu
Ich autorką jest Iwona Langowska (ur. 1953 r.) – artystka-rzeźbiarka, absolwentka Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku. Langowska dyplom uzyskała w pracowni prof. Adama Smolany w 1978 roku, a już dwa lata później – w 1980 roku podjęła pracę na toruńskim Wydziale Sztuk Pięknych, z którym przez szereg lat związana była pracą dydaktyczną, osiągając kolejne szczeble kariery zawodowej. Pozostała przy tym czynną artystką w zakresie rzeźby i medalierstwa, realizując liczne przedsięwzięcia plastyczne. Swoje prace prezentowała na około 20 wystawach indywidualnych. Brała udział w niespełna 80 wystawach zbiorowych – w kraju i za granicą oraz uczestniczyła w wielu plenerach rzeźbiarskich i ceramicznych. Otrzymała kilkanaście nagród i wyróżnień, między innymi: Złoty medal na VII Międzynarodowym Biennale Ceramiki Artystycznej w Ville de Vallouris oraz Grand Prix na wystawie „Annale Sztuki ZPAP” w Muzeum Okręgowym w Toruniu.
Rzeźby Iwony Langowskiej, znajdujące się w zbiorach Muzeum w Grudziądzu, wykazują spore podobieństwa – tak formalne, jak i tematyczne. Obie pochodzą z początkowego okresu twórczości artystki, powstały tuż po ukończeniu przez nią gdańskiej uczelni i obronie dyplomu. Obie rzeźby są także osobliwą interpretacją aktu – w obu przypadkach te pełnoplastyczne rzeźby przedstawiają tors nagiej kobiety o rozbudowanej partii bioder. Pozbawione wszelkich cech indywidualizmu rzeźby, zredukowane do kształtnych korpusów – bez głów i kończyn – stają się osobliwą metaforą żeńskiego pierwiastka, jak i życiodajnej siły, która drzemie w glinie – materiale brzemiennym w znaczenia i symbole. Wąska talia i niewielkie piersi, ujęte w lekkim skręcie, kontrastują z masywną partią bioder, które czynią rzeźbę stabilną, choć niepozbawioną wrażenia delikatnego ruchu. Ta swoista afirmacja kobiecości poprzez swoje związki z materią wydobytą z ziemi przywołuje archetyp Matki Rodzicielki i Karmicielki. I choć obie rzeźby wyzbyte są wszelkich znamion indywidualizmu, stają się w ten sposób synonimem wiecznej kobiecości pars pro toto.
Tekst: Mateusz Promiński
Rok 2023 witamy zabytkiem ze zbiorów Działu wojskowości.
Dwa pistolety skałkowe, pochodzące z rejonów dzisiejszych Bałkanów, wyprodukowane na przełomie XVIII/XIX w.
Określane także jako otomańskie w związku z tym, że obszar ten znajdował się przez wiele lat w granicach państwa otomańskiego (tureckiego). Mimo tak silnych wpływów otomańskich, pistolety, wyposażono w zamki charakterystyczne dla typu zamków, produkowanych w Europie a nie z rejonów bliskowschodnich. Uzupełnieniem pistoletów jest olstro (kubur) w którym przenoszono broń. Wykonane jest ze skóry tłoczonej w geometryczne wzory. Olstro mocowane było przy pomocy spinanego klamrą pasa pod lewą pachą. Umożliwiało to wyjęcie broni i i jej wykorzystanie w trakcie jazdy konnej. Tego typu olstra używane były na terenie całego imperium otomańskiego oraz w Afryce Północnej, głównie w Maroku.
Pistolety mają lufy wewnątrz gładki i kaliber 14 mm czym nie odstają od tego typu broni produkowanej w całej ówczesnej Europie.
Pistolety prezentowane są na wystawie "Broń palna ze zbiorów grudziądzkiego Muzeum", która czynna będzie do 12 marca 2023 r., Gmach Główny Muzeum.
tekst: Mariusz Żebrowski

















